Wystąpienie Jana Krzysztofa Ardanowskiego podczas Forum Debaty Publicznej w Pałacu Prezydenckim

Wystąpienie Jana Krzysztofa Ardanowskiego podczas Forum Debaty Publicznej, które odbyło się 8 lutego 2012 roku, w Pałacu Prezydenckim. Panel dyskusyjny zatytułowany został: „Organizmy modyfikowane genetycznie – Koniecznośc czy wybór? Szansa czy zagrożenie?”.

Panie Prezydencie. Szanowni Państwo.

Chciałbym skoncentrować się przede wszystkim na GMO w produkcji żywności i rolnictwie, ponieważ biotechnologia czy też inżynieria genetyczna w innych dziedzinach nie budzą takich emocji, a w przypadku produkcji lekarstw, zasługują wręcz na pochwałę. Co do tego zapewne jesteśmy zgodni.

Chcę powiedzieć, że wszystkich nas obowiązuje zasada przezorności. Zdaję sobie sprawę, że w toczącej się od kilku lat w Polsce debacie ludzi krytycznie postrzegających GMO, ludzi szukających innych możliwości rozwoju rolnictwa, rozwoju cywilizacyjnego świata i zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego, często traktuje się jako ludzi o niskiej wiedzy, nieposiadających kompetencji i autorytetu. Często słyszę różne pejoratywne epitety, z których „ciemnogród” jest jednym z najłagodniejszych. Jeżeli poszukiwanie alternatywnych do roślin GMO dróg produkcji żywności, opartych na rozwoju zrównoważonym, mało ingerującym w prawa przyrody i racjonalnie zagospodarowującym ogromny, źle wykorzystywany potencjał rolnictwa konwencjonalnego jest „ciemnogrodem”, to proszę mnie do tej grupy zakwalifikować. Wydaje mi się, że zgodnie z zasadą przezorności należy przewidywać dalekosiężne skutki pewnych niebezpiecznych działań, takich jak uwolnienie do środowiska organizmów GMO, szczególnie jeżeli mamy argumenty na temat szkodliwości obecnej ich generacji. Przypomnę, że m.in. Komitet Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk wiele takich argumentów dostarcza.

Chciałbym powiedzieć, że wszystkie argumenty, które były podnoszone przez zwolenników GMO w zakresie roślin uprawnych, po dokładnym poznaniu tracą swoją ostrość albo okazują się wręcz kłamstwem. Mówi się o wydajności tych roślin – tymczasem dane amerykańskie potwierdzają, że jest ona niższa, niż roślin konwencjonalnych. Miałem okazję sprawdzić to w kilku amerykańskich ośrodkach badawczych. Opłacalność produkcji rolniczej będzie mniejsza ze względu na bardzo wysokie ceny nasion po zmonopolizowaniu rynku. Zużycie pestycydów wzrasta, zawężając ich wybór wyłącznie do preparatów, których tolerancja u roślin była często jedynym celem modyfikacji genetycznej. W tym kontekście proszę sprawdzić, jaki jest wzrost zużycia glifosatu /Roundup/, produkowanego przez koncern patentujący także nasiona GMO. Mówi się również o tym, że nie ma alternatywy białkowej dla soi w paszach. Uzależnieniu produkcji zwierzęcej w naszym kraju /także w całej UE/ od kilku amerykańskich firm zajmujących się uprawą na różnych kontynentach i dystrybucją soi GMO miało przeciwdziałać wprowadzenie programu białkowego, czyli produkcji roślin motylkowatych, jak również zgłoszenie przez Polskę wniosku o to, by przywrócić skarmianie krzyżowe mączek mięsno-kostnych w ramach Unii Europejskiej. Te wdrożone w życie działania znakomicie rozwiązałyby problem uzależnienia Europy od modyfikowanej soi. Być może sprawiłyby również, że w wielu dziedzinach produkcji zwierzęcej wytwarzana poza Europą soja byłaby wręcz niepotrzebna.

Istnieje również zasadnicze pytanie, jaki typ rolnictwa chcemy w Polsce rozwijać. Mamy około 15 mln ha użytków rolnych, około 12 mln ha „pod pługiem”. W porównaniu z Brazylią, która ma prawie 400 mln ha, Kanadą, Stanami Zjednoczonymi, Rosją, Ukrainą itp., jesteśmy niewielkim krajem rolniczym. W związku z tym powinniśmy szukać takich kierunków rozwoju rolnictwa, które dają nam pewne szanse na zagospodarowanie nisz rynkowych, przede wszystkim w produkcji żywności wysokiej jakości, a nie konkurowanie w obszarze „żywności śmieciowej”, do której zalicza się żywność z GMO. Nie powinniśmy „kopać się z koniem” ścigając się z krajami o wielokrotnie większej powierzchni uprawnej.. My z Brazylią nie jesteśmy w stanie konkurować przyjętą tam formą rolnictwa opartego na „efekcie skali” upraw setek milionów hektarów. Natomiast przekierowując w znaczącej części nasze rolnictwo na produkcję żywności wysokiej jakości, nie tylko ekologicznej, jesteśmy w stanie uzyskiwać odpowiednie dochody i sprawić, że to polskie, specyficzne, w dużej mierze rozdrobnione rolnictwo, oparte na gospodarstwach chłopskich będzie miało szansę przeżyć.

Wydaje się również, że w tej chwili w ramach polskiego rolnictwa i naszej struktury, nie ma możliwości koegzystencji. Obecna generacja roślin GMO – wychodowanych metodami nieprecyzyjnymi, przypadkowymi, niepewnymi co do skutków i efektów dla bioróżnorodności – absolutnie nie powinna być uprawiana w Polsce. Może kontynuowanie badań, które nie przerywa procesu rozwoju nauki, doprowadzi do tego, że za kilkadziesiąt lat te metody będą powszechnie akceptowane jako szansa dla ludzkości. W tej chwili absolutnie taką szansą nie są.

Głos na podsumowanie dyskusji:

Panie Ministrze, bardzo dziękuję za tę dyskusję. Ona na pewno ułatwi sejmowej komisji rolnictwa, którą reprezentuję, procedowanie przepisów prawnych, kiedy one trafią do Sejmu – a na pewno trafią.

Wydaje mi się, że powinniśmy dążyć nie tylko do znalezienia kompromisu – zaapelował już o to Pan Prezydent – ale także do ujednolicenia aparatu pojęciowego przy ocenie zagrożeń ze strony uwalniania organizmów GMO do środowiska. Zdaję sobie również sprawę z tego, że często kompromis będzie niemożliwy i trzeba będzie wybrać pewne racje. Trzeba wtedy także określić polski interes narodowy, a także wyświetlić, czyje interesy reprezentują uczestnicy debaty na temat GMO. Myślę, że obowiązkiem nie tylko władz publicznych, ale także wszystkich uczestników tej debaty, jest troska o dobro konsumentów, społeczeństwa, o interes gospodarczy Polski, w tym rolnictwa i rolników, jak również odpowiedzialność za środowisko, które chcemy zostawić następnym pokoleniom w dobrym stanie.

Na koniec chcę zwrócić uwagę zwolennikom GMO, że dyskutując i przedstawiając swoje racje, należy używać poważnych argumentów. Jeżeli ktoś mówi, że wszystkie dotychczasowe przekrzyżowania gatunków spokrewnionych są de facto metodami GMO, to niechybnie nie rozumie tego, że można skrzyżować żyto z pszenicą, czy konia z osłem, ale żyta z osłem już się nie skrzyżuje. Szanujmy siebie wzajemnie, również przedstawiając swoje argumenty i starajmy się odsunąć demagogię. Wtedy może, jeżeli uznamy, że „bonus res publicae suprema lex esto” znajdziemy to, co będzie dobrym interesem dla Polski i Polaków.

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.