Wywiad dla „Nowoczesnej Wsi” – dodatku do Gazety Pomorskiej z 14 maja 2012 r.

Rozmowa z Janem Krzysztofem Ardanowskim wiceprzewodniczącym Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi

– Unia tnie wydatki. Odczują to także nasi rolnicy. Czy zmniejszenie dopłat było konieczne?

– O modulacji była mowa już w unijnych propozycjach z 2008 roku. I od tamtego czasu było wiadomo, że największe gospodarstwa, w całej Unii, które dostają rocznie ponad 300 tysięcy euro unijnych płatności, stracą 4 procent dopłat powyżej tej sumy. Dla finansów polskiego rolnictwa to nie jest jakieś szczególne zagrożenie. Dotknie to zaledwie około 240 gospodarstw w naszym kraju.

Gorzej jest w przypadku 10-procentowej redukcji pomocy dla tych, którzy otrzymują powyżej pięciu tysięcy euro rocznie. To problem prawie 120 tysięcy polskich rolników! Do takiego cięcia dopłat nie powinno w ogóle dojść!

– Dlaczego?

– Bo to złamanie unijnych zasad, traktatu akcesyjnego! Kiedy członkowie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi wystąpili do przedstawicieli rządu o wskazanie podstawy prawnej, usłyszeli że tak musi być i nic już nie można zrobić. Tak twierdzili minister rolnictwa Marek Sawicki i wiceminister Kazimierz Plocke.

– Czy Polska przespała czas na odwołanie się od tej decyzji?

– Jestem przekonany, że gdyby polski rząd wcześniej przeciwstawił się tej decyzji, to można było nie dopuścić do 10-procentowej redukcji. No, ale wcześniej, także z ust ministra Sawickiego słyszeliśmy zapewnienia, że do 2013 roku dopłaty dla polskich rolników nie tylko nie będą maleć, ale będą wzrastać.

I nagle, pod koniec stycznia, do porządku obrad Sejmu wprowadzono projekt zmian w zakresie modulacji, ale jakoś tak dziwnie, że w jednej propozycji rządu znalazły się także między innymi nowe regulacje dopłat do tytoniu, skrobi, owoców miękkich. Czasu na zapoznanie się z opasłymi materiałami było bardzo mało. Wielu posłów nawet nie zdążyło wgryźć się w zapisy dotyczące cięć pomocy. Uwierzyli ministrowi, że ustawę trzeba szybko przyjąć, żeby rolnicy dostali dopłaty w tzw. sektorach wrażliwych. Posłowie, szczególnie ci nie znający się na rolnictwie, zostali po prostu oszukani przez ministra rolnictwa. Choć z mównicy sejmowej oraz na komisji podejmowałem ten temat, także kilku innych posłów rozumiejących problem dopłat zwracało uwagę na potrzebę walki, a nie kapitulacji , to posłowie zostali potraktowani jak bezwolna „maszynka do głosowania”.

– Jednak projekt był podobno konsultowany z samorządem rolniczym.

– Konsultacji społecznych praktycznie nie było, bo materiały trafiły do izb rolniczych tuż przed wigilią Bożego Narodzenia. W czasie tygodnia, w przerwie świątecznej, samorząd miał wydać opinię! Z góry było wiadomo, że to działania pro forma. Prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych napisał do ministra Sawickiego wprost: „strona społeczna została pominięta i nie miała możliwości przedstawienia swojego stanowiska”

No i tak obcina się z pomocy dla naszych rolników 110 milionów euro na ten rok i ponad 270 milionów ero na przyszły!

– Czy niczego już w tej sprawie zrobić nie można?

– Nie wiem, czy uda się zatrzymać ten proces. Najciekawsze jest to, że choć członkowie naszej komisji usłyszeli od szefów resortu rolnictwa, że sprawy nie da się już odkręcić, to nieco później okazało się iż Polska wystąpiła do Komisji Europejskiej (konkretnie – do dyr. Rodrigueza z DG Rolnictwo i Rozwój Obszarów Wiejskich w sprawie cięcia dopłat dla naszych rolników, uzasadniając, że takie działanie jest nielegalne!

– Zatem jest jeszcze jakaś szansa?

– Obawiam się, że redukcji dopłat nie uda się już powstrzymać. Może być już za późno. Wcześniej trzeba było walczyć o interesy naszych gospodarzy! Czy rząd PO-PSL całkowicie lekceważy sprawy polskiej wsi i dopiero ze strachu przed opozycją i polskimi chłopami próbuje odezwać się w Unii w obronie naszych interesów? Sytuacja w rolnictwie jest coraz trudniejsza, skutki tegorocznych mrozów mogą być dla wielu niczym gwóźdź do trumny. Dlatego tym bardziej nie można sięgać do kieszeni rolników! Ale ministrowi finansów takie oszczędności były na rękę.

– Jednak i Unia coraz częściej oszczędza na rolnikach.

– W krajach „piętnastki” pieniądze są przesuwane w taki sposób, by i tak skorzystały na tym obszary wiejskie. Gospodarze dostaną mniejsze dopłaty, za to więcej pieniędzy trafi na rozwój wsi. A w Polsce zabiera się pieniądze i z rolnictwa, i z finansowania przemian na wsi.

Zmniejszenie dopłat to rzeczywiście ogromny problem. Przecież gospodarze te środki już zaplanowali w wydatkach, uwzględnili np. w biznesplanach przygotowanych po to, by sięgnąć po kredyt. Co teraz zrobią?

– W obronie rolników staje coraz więcej posłów, senatorów. I to bez względu na przynależność partyjną.

– Owszem. Niedawno niemal jednogłośnie Sejm i Senat przyjęły uchwałę, której byłem współautorem. Nie zgadzamy się, by rolnicy w Unii otrzymywali nierówne dopłaty. Jest to sprzeczne i z prawem i z duchem europejskim. Teraz nasz rząd dostał do ręki poważny argument negocjacyjny. Jeżeli tylko będzie mu zależało na sprawach polskiej wsi, to będzie mógł powiedzieć, że nie może ustąpić w sprawie nierównych, dyskryminujących naszych rolników warunków, bo takie jest stanowisko polskiego Parlamentu.

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.