„Rynek pasz-czyich interesów broni rząd Donalda Tuska?” Artykuł do Polskiej Ziemi nr 4

Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, ograniczając produktywność polskiego rolnictwa, uzależnił produkcję mięsa drobiowego, wieprzowego i jaj praktycznie w całości od importowanej soi. Niedawno w ekspresowym tempie, łamiąc elementarne zasady obowiązujące w parlamencie, posłowie koalicji PO-PSL przyjęli nowelizację ustawy wydłużającą do 2017 roku zgodę na import modyfikowanych genetycznie komponentów do produkcji pasz. W praktyce oznacza to, że głównym komponentem białkowym w polskich paszach będzie soja GMO. Politycy rządzących partii, w tym obecny minister rolnictwa Stanisław Kalemba z PSL-u, demagogicznie i bałamutnie twierdzili, że chodzi o dobro polskich hodowców i producentów zwierząt, a także straszyli konsumentów żywności, że bez importu modyfikowanej soi wzrosną ceny mięsa i jaj. Choć żadnych wiarygodnych danych na ten temat nie ma, to strach został wywołany. Szczególnie u ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. A takich pod rządami obecnego rządu, opowiadającego, wbrew oczywistym faktom, bajki o „zielonej wyspie”, jest coraz więcej.

Oczywiście do spraw produkcji rolnej należy podchodzić z rozwagą i nikt rozsądny nie oczekiwał, by natychmiast wprowadzić zakaz importu soi GMO. Zastanówmy się jednak, komu obecny stan rzeczy służy, czyich interesów bronią posłowie PO i PSL, czy ma to cokolwiek wspólnego z dobrem polskich rolników i konsumentów?

Otóż na świecie do produkcji pasz używa się wielu różnych komponentów zawierających białko. W Stanach Zjednoczonych np. podstawą białka w paszach jest suszony wywar gorzelniany (tzw. DDGS ) powstający w ogromnych ilościach przy produkcji spirytusu kukurydzianego używanego do biopaliw. Znakomitym źródłem białka dla różnych gatunków zwierząt są śruty poekstrakcyjne i makuchy roślin oleistych, w przypadku Polski głównie rzepakowe, zarówno z przetwórstwa konsumpcyjnego jak i z produkcji estrów do biopaliw. Należy przekonać także Komisję Europejską by przywróciła niezwłocznie skarmianie krzyżowe (dla drobiu i trzody) najwartościowszego białka z mączek mięsno-kostnych. Ogromnym źródłem białka do produkcji pasz są rośliny motylkowate, zarówno grubo jak i drobnonasienne. Dla polskiego rolnictwa wykorzystanie zarówno produktów z przetwórstwa rolno-spożywczego (wywar, śruty i makuchy, a w niedalekiej przyszłości mączki mięsno-kostne), a przede wszystkim zwiększenie uprawy roślin białkowych byłoby ogromną szansą i dostarczyłoby wielomiliardowych dochodów.

Polska nauka oferuje szereg rozwiązań dotyczących uprawy, przetwórstwa, poprawy strawności, eliminacji substancji antyżywieniowych z roślin strączkowych. Naukowcy proponują różnorodne receptury paszowe na znakomite, zbilansowane pod względem aminokwasowym i energetycznym pasze zawierające surowce z Polski.

Czy jednak politycy PO i PSL są zainteresowani rozwojem polskiego rolnictwa? Otóż nie. Uzależnili wytwarzanie pasz w Polsce od importu około 2,5 mln ton soi GMO z innych kontynentów. Płacimy za to jako kraj 4 miliardy złotych rocznie. Cena soi, choć płynie do Polski szeroką rzeką, wzrosła w ciągu roku o ponad 100 procent, a susze w USA zapowiadają nie tylko dalszy wzrost cen, ale i zmniejszenie dostaw. Zamiast „dać zarobić” będącym w ciężkiej sytuacji polskim rolnikom, którzy mogliby produkować podstawowe składniki paszowe, to rząd „nabija kabzę” kilku międzynarodowym koncernom, które praktycznie zmonopolizowały rynek komponentów paszowych w Polsce. Zaopatrzenie polskiego rynku w mięso i jaja zależne jest od importu soi, który, czy z powodu klęsk żywiołowych na plantacjach, czy z powodu strategii sprzedaży przez monopolistyczne firmy może ulec załamaniu.

Takiej sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego polskiego społeczeństwa i uzależnienia go od importu składników pasz nie mieliśmy w Polsce od kilkudziesięciu lat. Wprowadzony przez Prawo i Sprawiedliwość w 2006 roku zakaz importu soi GMO, dający możliwość stopniowego odchodzenia od niebezpiecznego uzależnienia zaopatrzenia polskiego rynku w żywność pochodzenia zwierzęcego od zagranicznych dostaw został złamany. Ostatnie prawie 5 lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, partii która ponoć reprezentuje rolników, zostało praktycznie zmarnowane w zakresie budowy rynku pasz opartego na produktach polskiego rolnictwa. Możliwość wyżywienia własnego narodu przez polskich rolników jest przez obecny rząd ograniczana i niszczona. Czyim interesom to służy? Kto podpowiada rządzącym w Polsce takie rozwiązania? Kto zarabia na niszczeniu polskiego rolnictwa?

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.