Odpowiedź Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na list Prezesa PSL

Szanowne Panie!
Szanowni Panowie!
Koleżanki i Koledzy Rolnicy!
Jestem jednym z Was. Nie udaję nikogo innego, jestem Waszym przedstawicielem, któremu
dane zostało być ministrem rolnictwa i rozwoju wsi.
Od dwóch lat wsłuchuję się w Wasze głosy i podejmuję konkretne działania służące poprawie
życia na wsi oraz rozwojowi rolnictwa.
Po raz pierwszy w naszej historii polski rząd, wszyscy ministrowie z Premierem, oraz
Prezydent RP Andrzej Duda podpisali deklarację, w której uznają, że rozwój wsi i rolnictwa
jest strategicznym zadaniem państwa. Udowadniamy, że państwo jest rzeczywiste, a nie
teoretyczne, jak sami mówili nasi poprzednicy.
Obrońców wsi zawsze jest wielu przy okazji wyborów, czy dożynek. Gorzej wygląda to na co
dzień.
Dziś, szef partii, nazywającej się „ludową”, która uczestniczyła w zdecydowanej większości
rządów po roku 1989, znów „kocha” rolników. A to przecież jego ugrupowanie zgodziło się
na niższe dopłaty dla Was, rezygnując z kilku miliardów złotych w czasie, kiedy sytuacja
budżetu Unii Europejskiej była znacznie lepsza. To ten sam człowiek, który był za
wydłużeniem wieku emerytalnego, w tym dla kobiet wiejskich aż o 12 lat. To ta partia nie
potrafiła, a może nie chciała, pozwolić Wam na sprzedaż produktów wytworzonych w
Waszych gospodarstwach. Nasz rząd wprowadził takie rozwiązania prawne i fiskalne, które
wreszcie zrównały, a nawet polepszyły, możliwości sprzedaży w ramach rolniczego handlu
detalicznego, sprzedaży bezpośredniej, czy też produkcji marginalnej, ograniczonej i lokalnej.
Przez lata okłamywali Was, że to Unia nie pozwala, a to oni właśnie sami blokowali takie
możliwości sprzedaży.
Nie potrafili też, choć mienią się partią o chłopskich korzeniach, pomóc Kołom Gospodyń
Wiejskich. Pamiętacie, że to za ich rządów aktywne Panie, będące ostoją tradycji i kultury na
polskiej wsi, były ścigane za sprzedaż swoich wyrobów na kiermaszach i festynach. Myśmy to ukrócili. Daliśmy możliwość uzyskania osobowości prawnej przez koła. Przeznaczyliśmy
środki, w tym roku 40 mln zł, na wsparcie działalności tych niezwykle zasłużonych dla
polskiej wsi wręcz instytucji.
Wmawiają Wam, że niski jest stopień wykorzystania środków z PROW 2014-2020. Nie
wspominają jednak, że ten program pod rządami ministra z PSL i PSL-owskiego
kierownictwa ARiMR był kompletnie nieprzygotowany, co stwierdziliśmy obejmując władzę
pod koniec 2015 roku. Zawinione przez partię Pana Kosiniaka-Kamysza opóźnienie pomocy
dla rolników wynosiło ponad 2 lata. Dobrze wiecie, że realizacja programu nie kończy się
wraz z upływem tego roku i zapewniam, że żadne należne polskim rolnikom pieniądze nie
zostaną utracone.
Pan prezes Kosiniak-Kamysz to lekarz i być może nie ma specjalnego pojęcia o
funkcjonowaniu rolnictwa, ale czy nie ma koło niego kogoś, kto wyjaśniłby mu sprawy, o
których chce się wypowiedzieć? Ktoś wprowadził go w błąd, o on, niestety, dalej brnie w
kłamstwie. Ale jak to PSL, mówi pod koniec czerwca, a podaje dane z maja. Kłamstwo
polega na tym, że do świadomości społeczeństwa poszła informacja o wykorzystaniu tylko 40
proc. środków z PROW 2014-2020, a na 21 czerwca było to dokładnie 69,8 proc., czyli
prawie 70%. Jest różnica? Jest i to znaczna. Kampania wyborcza nie uprawnia do takiej
manipulacji. Problemem PSL-u i pana Kosiniaka-Kamysza jest to, że aktualne, prawdziwe
dane nie odpowiadają głównej tezie, iż my nie umiemy zagospodarować środków unijnych i
krajowych. Umiemy i polscy rolnicy wykorzystają środki z PROW 2014-2020 co do
eurocenta. Tak samo, jak potrafiliśmy skutecznie przeciwdziałać mafii VAT-owskiej. Tak
samo, jak potrafiliśmy dzięki temu znaleźć środki na programy socjalne.
Nie wspominają, że po suszy w 2015 roku, podobnej jaka miała miejsce w roku 2018 i 2019,
udzielili Wam wsparcia w wysokości niespełna 0,5 mld złotych. My udzieliliśmy takie
wsparcia, i to rok po roku, w łącznej wysokości 4,5 mld zł., choć pandemia koronawirusa
skomplikowała szybkość wypłat należnych rolnikom środków za 2019 rok. Nawet o wiele
bogatsze od nas kraje nie wspierały tak swoich rolników poszkodowanych przez suszę.
Prezes ludowców wiele obiecuje, ale nie mówi o tym, podobnie jak inni kandydaci, jak to
zrealizuje. Żeby wypełnić te zobowiązania, trzeba mieć odpowiednie poparcie w parlamencie,
bo bez tego pozostaną tylko puste obietnice. A może o to właśnie chodzi – zawsze będzie
można powiedzieć, że chciałem, ale mi nie dali. Tak samo było we wszystkich rządach
koalicyjnych, w których ludowcy uczestniczyli – chcieli, ale im nie dali. PSL ponoć bardzo
chciał i się starał, ale, albo SLD w jednej koalicji, albo Platforma Obywatelska w drugiej, nie
pozwalały pomagać rolnikom. Ale stołki dla działaczy PSL u koalicjantów można było
jednak wywalczyć.
Minęły dwa lata od momentu, w którym objąłem urząd ministra rolnictwa i rozwoju wsi.
Szczegółowo przedstawiłem sprawozdanie z mojej pracy. Nie osiągnąłbym tego bez
zaangażowania całego rządu z Premierem Matuszem Morawieckim na czele i bez bardzo
silnego wsparcia Prezydenta RP Andrzeja Dudy.
Szanowni Państwo!
Idąc spełnić swoją obywatelską powinność proszę przeanalizujcie wszystko bardzo dokładnie
i wybierzcie kandydata, który w Waszej ocenie najlepiej spełni, i Wasze oczekiwania, i to co
jest najlepsze dla dalszego rozwoju naszego rolnictwa, a przez to i dla budowania silnej,
zasobnej naszej Ojczyzny.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.