Wystąpienia posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego w debacie parlamentarnej w dniu 13 lipca 2012 r.

Trzecie czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o paszach

1. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przyjęcie rozwiązań proponowanych w ustawie uzależnia jeszcze bardziej produkcję mięsa wieprzowego i drobiowego oraz jaj w Polsce od importu komponentów białkowych ze źródeł leżących na innych kontynentach. Można sobie wyobrazić zatrzymanie lub ograniczenie podaży soi modyfikowanej zarówno z powodów politycznych, jak i naturalnych. Państwo na pewno zdają sobie sprawę z ogromnej suszy, jaka występuje w tej chwili w połowie Stanów Zjednoczonych, ogłoszono stan klęski żywiołowej w 26 stanach, w ponad 1100 hrabstw. To może być jeden z elementów ograniczających napływ soi do Polski.

Chcę również zwrócić uwagę, że importujemy coraz więcej soi. Niedawno było to 1,5 mln ton, w tej chwili jest to 2,5 mln ton. Wydajemy na to ponad 4 mld zł. To są środki, które mogłyby pozostać w polskim rolnictwie, mogłyby w tym rolnictwie pracować, mogłyby zwiększać dochody polskich rolników.

Przyjmując projekt ustawy, Sejm de facto popiera ograniczenie suwerenności żywnościowej Polski oraz wzrost cen mięsa wieprzowego, drobiowego i jaj. Dlaczego mamy przyłożyć rękę do takich działań, zamiast wspierać polskich rolników i polskich konsumentów?

Dziękuję.

2. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Najwybitniejsi polscy naukowcy zaproszeni wczoraj na posiedzenie komisji rolnictwa przedstawili szereg możliwości, bardzo realnych i bardzo nowoczesnych, stopniowego – chcę to bardzo wyraźnie podkreślić – stopniowego zastępowania białka sojowego produktami wytwarzanymi w polskim rolnictwie. To są rośliny motylkowate, o których była mowa, to jest wykorzystanie śrut poekstrakcyjnych i makuchów rzepaku, to jest również wykorzystanie różnego rodzaju białka zwierzęcego.

W szczególności potrzebne są starania na forum Unii Europejskiej, by to przywrócić. Byłoby to istotnym wsparciem dla polskiego rolnictwa, dywersyfikacji upraw, poprawy jakości gleby, zwiększenia dochodów rolniczych, również zwiększenia bezpieczeństwa żywnościowego Polski. Wbrew temu, co mówi pan minister rolnictwa, jest duża szansa zastąpienia znacznej części soi importowanej z zagranicy.

Dlaczego polscy rolnicy nie mogą lokować na rynku produkowanych w Polsce surowców białkowych? Dlatego że ten rynek został zmonopolizowany i ta ustawa utrzymuje monopol komponentów paszowych na polskim rynku, uniemożliwiając rozwój polskiego rolnictwa.

3. Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ta dyskusja zaczyna przypominać rozmowę gęsi z prosięciem. Odpowiedzi na pytania, które przed chwilą stawiał pan minister, padały wczoraj ze strony polskiej nauki, najlepszych polskich specjalistów. To oni mówili, w jaki sposób można zastąpić soję.

Chciałbym również zwrócić uwagę na sposób procedowania nad tą ustawą. Przedstawiciele klubu Platforma Obywatelska – tu jest pismo pana przewodniczącego Grupińskiego – proszą, by dyskutować nad projektem ustawy we właściwych komisjach, by tam rozmawiać o tym strategicznym problemie dla polskiego rolnictwa, ale strategicznym również dla konsumentów, bo wszyscy jesteśmy konsumentami żywności. Temu miała służyć nasza poprawka. Niestety, procedura uniemożliwia jakąkolwiek sensowną debatę nad tym projektem. Jedni wierzą, że tylko soja jest ratunkiem. Inni chcą rozmawiać o alternatywach, o stopniowym odchodzeniu od soi. Takiej debaty w tym Sejmie nie było. Dlaczego? Czyich interesów Sejm ma bronić?

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.