Wystąpienia posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 28 czerwca 2012 r.

1. Temat wsparcia naukowego, działań ministerstwa rolnictwa i polskiego rolnictwa jest szalenie ważny, jest bardzo pasjonujący. Miałem okazję również, jakiś czas temu, bardzo szczegółowo zajmować się sprawami. dotyczącymi polskich instytutów naukowo­-badawczych i jednostek badawczo-rozwojowych. Jestem przekonany, że polska nauka w dalszym ciągu – pomimo różnych problemów i zawirowań – prezentuje wysoki poziom. Tak, jak obserwuję pracę instytutów, zapoznając się również z publikacjami, to jest to w dalszym ciągu dobry poziom. Oczywiście są również może i jakieś przykłady słabsze, ale chcę wysoko ocenić funkcjonowanie polskich placówek badawczych, w szczególności tych zajmujących się sprawami rolnymi. Ale one nie mogą walczyć cały czas o przeżycie. One nie mogą funkcjonować na zasadzie: czy przeżyją do następnego roku. Musi być zapewniony system finansowego wsparcia, w szczególności w tych badaniach, które są ważne dla decydentów, które są ważne dla ministra rolnictwa.

Dlatego dla mnie jest szalenie istotne, żeby mieć również informację – i będę bardzo pana ministra o taką informację prosił i mam nadzieję, że tego jest bardzo dużo. Chodzi o to, jakie tematy badawcze, jakie zlecenia badawcze, jakie problemy w zmieniającym się przecież świecie – a jest ich zapewne bardzo dużo – są kierowane z poszczególnych departamentów ministerstwa rolnictwa. Nie tylko z departamentu nadzorującego orga­nizacyjnie funkcjonowanie nauki i podległych ministrowi instytutów, ale także z depar­tamentów merytorycznych. Spodziewam się, że jest to ogromna lista oczekiwań, pytań, wątpliwości – zgłaszanych przecież przez ministerstwo, które musi podejmować pewne decyzje, musi znajdować rozwiązania.

Jeżeli ministerstwo – oby tak nie było – nie występuje o to wsparcie naukowe i intelek­tualne, to na podstawie czego podejmuje decyzje? Wróżki, rzucania monety? Chciałbym wiedzieć i bardzo będę prosił o to, żeby nam dostarczyć na piśmie tego typu zestawienie – ile w ostatnich latach było tematów, zleconych przez ministerstwo rolnictwa poszcze­gólnym instytutom. Zleconych po to również, by minister mógł podejmować bardziej precyzyjnie i w sposób jak najlepszy, jak najbardziej zgodny z polską racją stanu różne decyzje w sprawach, które takich decyzji wymagają.

Jest jeszcze inny problem. W tym całym układzie badań naukowych, które mają słu­żyć również – a może przede wszystkim – rozproszonym odbiorcom, tym elementem po­średnim było zawsze doradztwo rolnicze. Mówiło się o tym, że jest to pas transmisyjny. Ja nie wiem, skąd to się wzięło, to mi tam jakimiś ancien régime’m trochę trąci, ale tym elementem pośredniczącym w przekazywaniu wyników badań naukowych do odbior­ców było doradztwo rolnicze. Na naszych oczach w ostatnich latach doszło do rozpro­szenia doradztwa rolniczego, do zawirowań kompetencyjnych. O tym rozmawialiśmy wczoraj m.in. na posiedzeniu podkomisji, która zawiesiła swoje procedowanie projektu ustawy o doradztwie rolniczym, ponieważ nie ma właściwie zdania rządu na ten temat. Po wielu miesiącach leżenia projektu w Sejmie nie ma stosownego stanowiska rządu, są rozbieżne opinie poszczególnych resortów. To również świadczy o tym, jaką marną, małą wagę przywiązuje się do problemu doradztwa.

Ale jeżeli widzimy na naszych oczach niszczenie doradztwa rolniczego, jeżeli to do­radztwo rolnicze przestało pełnić tę funkcję, no użyję tego sformułowania – pasa trans­misyjnego z instytutów naukowo-badawczych do rolników, do grup producenckich, do przetwórców, to boję się, że bardzo często dobre, nowatorskie, nowoczesne, innowacyjne wyniki badań po kilku latach się dezaktualizują, przestają być przydatne. Tempo zmian na świecie jest w tej chwili niesamowite. Nigdy chyba takiego jeszcze nie było. I ciężka praca, i spore pieniądze przeznaczone na to funkcjonowanie idą po prostu na marne. To musi być cały spójny system badań naukowych, które w dużej mierze powinny być zlecane przez ministerstwo, czy też jakby instytuty powinny odpowiadać na pytania i uwagi, i wątpliwości, jakie rodzą się przy podejmowaniu decyzji. Ale również – jeżeli nie będzie tego skutecznego mechanizmu informowania, przekazywania wyników ba­dań do odbiorców – to często jest to marnotrawienie ogromnych środków i wielkiego potencjału, jaki tkwi w polskich naukowcach. Dziękuję.

2. Panie przewodniczący, panie ministrze. Ochrona wartości intelektualnych jest szalenie ważna. To jest truizm oczywiście. Ja się cieszę, że wykorzystujemy te możliwości, jakie daje ochrona oznaczeń geograficznych. Pan wymienił tu nasze osiągnięcia w tym zakre­sie. Trzeba zdecydowanie więcej z tego korzystać. To daje zarówno ochronę interesów producentów – zapobiegając, czy przynajmniej dając możliwość dochodzenia swoich praw przy oszukiwaniu, fałszowaniu produktów – czyli ma to wymierną wartość rynkową. Ale również jest to ochrona konsumentów, ponieważ oni mają wtedy pewność, że produkty chronione są takie, za jakie oni płacą. Wydaje mi się, że należy iść w tym kierunku.

Udało się i jestem wdzięczny również posłom, którzy gremialnie – poza chyba jednym – poparli wprowadzenie ochrony oznaczenia „Polska Wódka”. Jeżeli to zostanie dobrze wykorzystane przez polski przemysł produkujący alkohole, to może to być silne wspar­cie promocyjne, które przełoży się na wyraźne efekty i korzyści dla polskiego rolnictwa. Chcę przypomnieć również, że padła taka deklaracja i pana ministra prosić o to, by pra­ce w ministerstwie nad tym postępowały – nad wprowadzeniem ochrony dla oznaczenia „Polski Chmiel”. To był jeden z postulatów również ze spotkania Komisji z chmielarza­mi. Myślę, że jest czas, aby – mając pozytywne wnioski i doświadczenia związane z ozna­czeniem „Polska Wódka” – również spróbować w tej branży, która się w Polsce przecież bardzo rozwija. Przykład ilości wypitego piwa na Euro 2012 powinien nas zachęcać do tego, aby wprowadzić również te elementy, które będą pozwalały rozróżnić piwo, które zawiera komponent w postaci wyprodukowanego w Polsce chmielu.

Ale jest również sporo spraw trudnych i przykład dyskusji nad porozumieniem ACTA pokazał, jak duże są rozbieżności przy ocenie, jak dalece należy chronić wartość intelek­tualną. Na ile można wykorzystywać cudze osiągnięcia i cudzą pracę, a na ile ona staje się jakby własnością wspólną, światową, własnością całej cywilizacji. Trochę ubolewam, że polski minister rolnictwa został w jakiś sposób wmanewrowany w podpisanie w imie­niu Polski w Brukseli porozumienia ACTA. To w sposób taki może nieuzasadniony, ale rzuciło cień na funkcjonowanie resortu rolnictwa i osobiście ministra rolnictwa. Teraz się okazuje, że obrona ACTA, jaka był prowadzona przez dłuższy czas przez premiera Donalda Tuska, przez ministra Sikorskiego, przez ministra Boniego i innych członków rządu, pękła jak bańka mydlana przed naciskami społecznymi, przed buntem społecz­nym. Ale kilka dni temu również ta instytucja – która dla rządu polskiego jest alfą i ome­gą i wyrocznią we wszelkich sprawach, czyli władze UE – jedna z komisji w Parlamencie Europejskim zaleciła KE nie podpisywać porozumienia ACTA jako szkodliwego dla UE, szkodliwego dla Europy. Po co w takim razie było takie wyrywanie się przed szereg ze strony rządu polskiego, a w szczególności ministra rolnictwa? Myślę, że ta dyskusja mogłaby być bardzo ciekawa, ale ona nie jest akurat głównym tematem dzisiejszego posiedzenia Komisji.

Natomiast ja bym prosił pana ministra i do tego chcę wrócić, żeby kontynuować szybko prace nad sprawami związanymi z „Polskim Chmielem”.

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.