O rolnictwie w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy.

Na moje i rolników zaproszenie przybył, w zastępstwie Ministra Jurgiela, Wiceminister Rolnictwa Jacek Bogucki, który spotkał się z rolnikami Kujaw i Pomorza. Wiele poruszonych tematów: zastoiska wodne i ok. 100 tys. ha podmokłych gruntów w województwie, finansowanie melioracji i działalność spółek wodnych, obawy związane z ASF, w tym relacje rolników z myśliwymi i wiele, wiele innych. Dochodzę do wniosku, że szwankuje przepływinformacji między ministerstwem, a rolnikami. Kiedyś, kiedy kierowałem jeszcze Kujawsko-Pomorską Izbą Rolniczą, udało mi się utworzyć Porozumienie Organizacji Rolniczych Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Miało zbierać uwagi rolników i przekazywać je władzom i, odwrotnie, przekazywać informacje o decyzjach podejmowanych w Warszawie naszym rolnikom. Słabo to działa. Część chłopskich działaczy nie może się zdecydować, czy bardziej chcą być rolniczymi reprezentantami, czy politykami, reprezentującymi swoją partię. Ze smutkiem zaczynam dostrzegać, że moja hołubiona izba rolnicza staje się decyzjami i zachowaniem jej przedstawicieli, szczególnie Prezesa, przybudówką tzw. "partii chłopskiej", a nie samorządem chłopskim, reprezentującym wszystkich rolników, a nie tylko najbogatszych rolników-działaczy. Szczególnie krytyczni pod adresem izb rolniczych są politycy Kukiz'15. Ja jeszcze je bronię, ale czuję, niestety, coraz mnie zapału ku temu.

Zdjęcia:https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1970944513225989&set=pcb.1970944819892625&type=3&theater

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.