Artykuł dla czasopisma „Nowa Wieś Europejska”

Polska wieś wielką zieloną elektrownią?

Energia, podobnie jak żywność i słodka woda, jest niezbędnym czynnikiem rozwoju, ba, przetrwania ludzkości. Chociaż nowe technologie pozwalają oszczędzać energię, to jednak zapotrzebowanie na nią będzie zapewne wzrastać. Poszczególne kraje, tworząc swój mix energetyczny, starają się wybrać te nośniki energii, które pozwalają zachować niezależność energetyczną po racjonalnie uzasadnionych kosztach. Produkcja energii powinna być także jednym z elementów rozwojowych każdej gospodarki. Jestem absolutnie przekonany, że podstawowym komponentem polskiego mixu energetycznego powinien być nasz krajowy węgiel, którego zasoby stanowią około 90% zasobów europejskich. Nie można zgodzić się, jak uczynił to rząd PO-PSL, na narzucenie Polsce przez UE restrykcyjnych norm wykorzystania węgla, ponieważ zaakceptowanie tej wersji pakietu klimatycznego doprowadzi do ogromnego wzrostu kosztów w przemysłach energochłonnych, a w skrajnej wersji do ich likwidacji w Polsce. Moim zdaniem ważnym elementem krajowego mixu energetycznego powinno być wykorzystanie odnawialnych źródeł energii (OZE). Szczególnie dla obszarów wiejskich wykorzystanie OZE może być wielką szansą rozwoju. Można powiedzieć eufemistycznie, ze polska wieś mogłaby być „wielką zieloną elektrownią”. Nie chcę oceniać w tym momencie, które z nośników są w warunkach polskich najlepsze. W dużej mierze decydować będą o tym uwarunkowania ekonomiczne. Niezależnie jednak od tego, jaki procent OZE stanowić będą m.in. geotermia, elektrownie wodne, fotowoltaika, kogeneracja czy siła wiatru, to rozproszone źródła energii zwiększają bezpieczeństwo energetyczne, poprawiają odporność systemu elektroenergetycznego np. na potencjalne zagrożenia terrorystyczne i zmniejszają koszty przesyłu, szczególnie na duże odległości. Mówiąc o energii wiatrowej pragnę doprecyzować, że chodzi mi przede wszystkim o małe elektrownie wiatrowe, o turbiny kilku-kilkunasto kilowatowe, które powinny „kręcić się” prawie przy każdej polskiej zagrodzie, a nie o wielkie fermy wiatrowe oszpecające krajobraz i pogarszające jakość życia mieszkańców obszarów wiejskich. Polska sieć osiedleńcza, stosunkowo gęsta i unikalna w skali Europy, nie nadaje się do lokowania, o co zabiega lobby wiatraczne, wielkiej liczby turbin wiatrowych dużych mocy. Małe turbiny powinny być wręcz wspierane przy pomocy środków publicznych. Mogą, podobnie jak inne źródła OZE, dawać autentyczną „radość tworzenia”, budować świadomość i odpowiedzialność obywatelską, być dodatkowymi źródłami dochodu. Potrzebne są jednak stosowne przepisy prawne. Cóż powiedzieć, to co w innych krajach jest logiczne, społecznie akceptowane, popierane przez władze publiczne, w Polsce nie znajduje zrozumienia. O ustawie o OZE, którą niedawno uchwalił Sejm, na którą czekaliśmy latami, można powiedzieć, że „góra urodziła mysz”. Z oczekiwanych powszechnie szczytnych założeń prosumenckich prawie nic nie zostało. Wygrało lobby wielkiej energetyki, a obywatele muszą „obejść się smakiem” w myśl dewizy: „Obywatel to ten, który obywać się musi”. Partia, która w nazwie ma wypisaną obywatelskość, odwróciła się do obywateli swoją brzydszą stroną. Zresztą chłopsko-wiejski koalicjant, którego kolejni szefowie (Pawlak i Piechociński) przez parę lat „bajali” o odnawialnych źródłach energii jako jednym z mechanizmów rozwoju gospodarki na obszarach wiejskich, w konsekwencji zaakceptował odejście od rozwiązań prosumenckich, bo, moim zdaniem, niewielka poprawka zgłoszona przez PSL jest propagandowym „kwiatkiem do kożucha”, a nie faktycznym wsparciem obywatelskiej energetyki odnawialnej. Cóż, jaka władza takie rozwiązania!
Jednak pisząc te słowa na przełomie maja i czerwca, po II turze wyborów prezydenckich, nie sposób nie odnieść się i do ich wyniku. Społeczeństwo ogłupiane interpretacją świata prezentowaną przez Gazetę Wyborczą, zachęcane do bierności i „grillowania”, bo obecna władza wyręczy je w myśleniu i odpowiedzialności, budzi się. Wybór Andrzeja Dudy na urząd Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej daje nadzieję nie tylko na zasypanie podziałów społecznych, tak pracowicie kopanych przez ostatnie 8 lat przez zwolenników Platformy Obywatelskiej, ale także pozwala uwierzyć w szansę, że obywatele naszej Ojczyzny odzyskają podmiotowość i będą suwerenem we własnym kraju.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.