Wystąpienia posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 18 grudnia 2014 r.

227 posiedzenie Komisji

1. Szanowni państwo. Wprowadzanie kar zawsze jest skomplikowanym przedsięwzięciem, ponieważ niesie określone skutki dla tych, którzy będą karani. Ważniejsza jest nieuchronność kary. Natomiast różnicowanie kar za przestępstwa czy za przekroczenia prawa jest stosowane i w pierwszej wersji był taki wariant. Tu chodzi o to, jaka jest skala użytych środków. Trochę upraszczając – czy to jest granat, czy wiązka granatów, czy stosowanie środków, które powodują wypłynięcie ryb. Natomiast rozumiem, że tu sprawę potraktowano zerojedynkowo. Jest przestępstwo – jest kara. Nie ma przestępstwa – nie ma kary.

Jeszcze raz chciałbym się bardzo precyzyjnie dowiedzieć, jakie jest stanowisko rybaków na ten temat. Rozumiem, że oni to akceptują.

2. Nie rozumiem tego bardzo ostrego sformułowania pana przewodniczącego Dunina. Rozmawiamy de facto o przypadku i tu przepraszam za pewną analogię, ale czy człowieka, który wypił piwo i jedzie na rowerze po bocznej drodze, karzemy tak samo jak tego, kto w przekonaniu o swojej bezkarności po pijanemu rozjeżdża dobrym samochodem ludzi na ulicy? Wydaje się, że zróżnicowanie kary jest zasadne. Natomiast pewnie tutaj nie jesteśmy w stanie ustalić, jakie te kary powinny być i jak powinny być różnicowane.

Pytanie pana przewodniczącego idzie w tym kierunku – kto zaproponował te kary? Bo my de facto podnosimy kary w przypadkach, które wcześniej były określone jako może mniej szkodliwe. Te kary były niższe. Podnosimy je do maksymalnego zaproponowanego poziomu, czyli de facto Sejm podnosi kary w stosunku do projektu wyjściowego. Rozumiem, że rybacy zainteresowani wykonywaniem zawodu są za tym – a tylko z tą grupą to konsultowaliśmy, bo właściwie z nimi jest prowadzona rozmowa – a ludzi czy instytucji zainteresowanych rybactwem morskim jest zapewne więcej niż tylko grupa rybaków zawodowych.

Czy te rozwiązania, które proponujemy, nie są zbyt radykalne? Czy nie są zbyt restrykcyjne? To jest pytanie, na które ja nie mam odpowiedzi. Dlatego też próbuję dociec, kto ustalił przedziały kar w pierwszym projekcie, z których rezygnujemy? Kto ustalił również tę kwotę 7 tys. zł? Czy to jest na zasadzie jakiegoś krakowskiego targu, czy to było określone przez ekspertów, do których mamy zaufanie? Czy stało się to według jakiegoś rozdzielnika unijnego? Czy przeliczenia euro na złotówki? Nie wiem. Po prostu próbujemy dociec, skąd wzięły się te kwoty.

3. Myślę, że tylko ten wątek może być przez nas rozpatrywany – jeżeli w czasie połowów zimowych nastąpi naturalne oblodzenie znaku. Natomiast z całym szacunkiem dla wnioskodawców, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że statki są nieoznaczone. To jest obowiązek, który przecież mamy przy każdym pojeździe, aby tablica rejestracyjna była czytelna. A więc tym bardziej trudno sobie wyobrażać, że statki są nieoznaczone, napisy są nieczytelne; napisy jeszcze mają określoną wielkość, aby mogły być widziane z odpowiedniej odległości.

Nie wyobrażam sobie, jakie inne naturalne czynniki mogłyby akurat na morzu doprowadzić do tego, że napis staje się brudny, zamazany czy nieczytelny; tylko i wyłącznie oblodzenie. Może oblodzenie należy w sposób literalny nazwać, że ono nie jest podstawą do karania? Natomiast wszystko inne musi być naprawione i usunięte przed wyjściem w morze. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by statek był nie do końca oznaczony – przepraszam – czy piracki, czy funkcjonujący pod konkretnym nazwiskiem.

4. Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w polityce rybackiej od kilku lat, niedługo zostaną sami emeryci, czyli problem, który podnosi poseł Babalski, będzie istotny – ale to oczywiście mówię trochę żartem. Wydaje mi się, że tu nie ma przy czym obstawać, ponieważ jeżeli wprowadzimy różnicowanie w zależności od statusu, dochodów, stosunku do emerytury, to możemy to wszystko doprowadzić do absurdu. Bo co zrobić w przypadku, jeżeli na kutrze będzie ten w cudzysłowie emeryt i jego młodociany wnuczek? Kto jest tu właściwie tą osobą, którą należy karać? Doprowadzimy tę dyskusję do jakiegoś absurdu.

5. Chcę mieć pewność, stąd moje pytanie do pana ministra. Chodzi o możliwość – i absolutnie to akceptuję – by dotychczasowi armatorzy w tych przedziałach łodzi, określanych długością bądź mocą silnika, mogli po wprowadzeniu nowych przepisów kontynuować połowy; jak również by mogły to robić osoby, które weszłyby w przyszłości w miejsce tego armatora, czyli następcy bądź osoby wskazane.

Moje pytanie może wynika, przyznaję, z niewielkiej wiedzy na temat rybactwa. Czy to są jedyne parametry, które określają statki? Przecież wydaje się, że wyporność statku, głębokość zanurzenia statku czy inne elementy, które bierze się pod uwagę, są może często ważniejszymi dla opisu niż długość statku, która przecież może być w zależności od wyporności statku różna i redukowana innymi parametrami. Przypomina mi się film „Długie łodzie Wikingów” – to tylko przypomnienie, że statki mogą mieć różny kształt. Pewnie łodzie rybackie i kutry również mogą mieć różny kształt.

Czy ten opis, dotyczący mocy silnika do 15 kW i długości jest wystarczający, by zostały uwzględnione wszystkie warianty, które mogą wystąpić?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.