Wystąpienie posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 3 grudnia 2014 r.

219 posiedzenie Komisji

Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo. Panie ministrze, ze smutkiem przyjąłem pańską wypowiedź na sali plenarnej, która kwestionowała prawo opozycji do wypowiadania się na temat tworzonego w Sejmie prawa. Bardzo nerwowo zareagował pan na wypowiedź przedstawiciela naszego klubu, dezawuując w jakiś sposób nasze starania w zakresie obszaru, którym pan się zajmuje w ministerstwie jako sekretarz stanu, czyli obszaru polskiego rybołówstwa.

Z wypowiedzi przedstawicieli branży wynika, że ta ustawa w wielu miejscach jest niespójna, nielogiczna. Będziemy zgłaszali poprawki. Jest choćby kwestia niespójności logicznej systemu kar, który państwo proponujecie. Np. to, o czym wspomniał jeden z dyskutantów – złe czy też nieczytelne oznaczenie kutra i stosowanie niedozwolonych narzędzi połowowych. Identyfikacja kutra odbywa się nie tylko na podstawie napisu na burcie, można ją ustalić w trakcie kontroli na podstawie szeregu innych elementów, czyj to kuter, kto jest armatorem, kto jest kierownikiem itd. Nieuwzględnienie zmian historycznych, które w ostatnich latach zachodziły, o czym również panowie mówili.

Dochodzę teraz do trochę smutnego wniosku, że to się dzieje pod płaszczykiem implementacji przepisów unijnych. Jak się czasami nie wie, jak uzasadnić wprowadzane zmiany, to się mówi, że UE sobie tego życzy. To wystarcza za całość tłumaczenia. A to też nie jest tak. Chcę podać przykład procedowanej w Komisji Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych ustawy o biokomponentach i paliwach płynnych, gdzie propozycja rządu była również przedstawiana jako niebudząca możliwości dyskusji implementacja przepisów unijnych. Mimo to Komisja stwierdziła, że nie ma pewności, czy jest to rzeczywiście implementacja, która obowiązuje Polskę, czy to też nie jest pewnego rodzaju nadgorliwość albo próba wprowadzenia jakichś rozwiązań, korzystnych dla różnych lobbystycznych instytucji. Dlatego nie można argumentować tego postępowania tylko i wyłącznie przymusem implementacji prawodawstwa unijnego, bo ono na różnym poziomie i w różny sposób jest włączane do systemu prawnego krajów członkowskich. Argument, że tak być musi, nie jest argumentem, który mnie przekonuje.

Również jest pewien wątek, który należałoby bardziej wyjaśnić. Z jednej strony kolejne lata realizacji polityki…

Aha, jeszcze sugestia pana ministra, przedstawiona wprost, że jeżeli nie przyjmiemy tej ustawy, to nie będzie możliwości korzystania z funduszu rybackiego i morskiego. Pan to powiedział wyraźnie, otwartym tekstem. Jest to pewnego rodzaju – użyję tego słowa – szantaż: albo przyjmiecie, albo nie będzie pieniędzy. Jednak, kiedy dyskutowaliśmy o przepisach EFMiR, to również doszliśmy do wniosku, że najpierw doprowadzamy do ruiny polską flotę połowową, zmniejszamy liczbę jednostek, ograniczamy połowy, ograniczamy przetwórstwo, a potem od liczby jednostek, ilości połowów i przetwórstwa uzależniamy wielkość funduszu przyznanego Polsce. Widzi pan w tym, panie ministrze, jakąś logikę? Ja tu logiki Nie słyszę.

Czy również nie jest to sytuacja podobna do tej, która znajdzie się w procedowanej ustawie, że właściwie doprowadziliśmy do upadku polskie rybołówstwo morskie, do zapaści finansowej armatorów, a teraz wprowadzamy mechanizm możliwości sprzedaży kwot połowowych? Przecież to jest analogiczne do sytuacji, która nas czeka i zaczyna wisieć jak miecz Damoklesa nad ziemią rolną w Polsce. Sytuacja ekonomiczna polskich rolników jest tak zła, że jeżeli nie będzie przepisów prawnych, powstrzymujących czy zabezpieczających przed sprzedażą ziemi obcokrajowcom, to rolnicy będą płakali, ale będą sprzedawali.

Czy nie będzie podobnej sytuacji z armatorami, którzy, nie mając możliwości prowadzenia efektywnej gospodarki rybackiej, pozwalającej utrzymać pracowników i rodziny, będą skazani na sprzedaż kwot armatorom szwedzkim czy duńskim? Wtedy okaże się, że tu się mówi o przełowieniu, że Bałtyk staje się morzem martwym, że właściwie nie ma ryb… Tak cały czas jest to tłumaczone Polakom, że właściwie o co my się kłócimy, skoro w Bałtyku nie ma ryb i nie ma co łowić. Jak te kwoty połowowe zostaną sprzedane armatorom ze Skandynawii, to nagle się okaże, że ryby są i można je łowić.

Jest zbyt wiele niejasności, by tak bezkrytycznie przyjmować tę ustawę. Wydaje mi się, że przede wszystkim powinna być bardzo ścisła współpraca z sektorem rybaków – po to, aby rozwiać wątpliwości, które się pojawiają i były tu przedstawiane. A także po to, aby poprawić tę ustawę w taki sposób, by nie budziła już naszych żadnych wątpliwości.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.