Wystąpienie posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego w czasie debaty sejmowej po expose Premiera Donalda Tuska w dniu 18 listopada 2011 roku.

Wystąpienie posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego w czasie debaty sejmowej po expose Premiera Donalda Tuska w dniu 18 listopada 2011 roku.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Moje koleżanki i koledzy poruszyli już wiele kwestii dotyczących wygłoszonego exposé. Chcę zatem bardzo krótko skoncentrować się na sprawach, którymi żyję przez całe swoje dorosłe życie, na sprawach wsi, dotknąć oczekiwań, nadziei, marzeń, ale również obaw mieszkańców polskich obszarów wiejskich.

Wieś oczekiwała, że premier w swoim exposé doda otuchy, wleje trochę nadziei w serca i rozwieje chociaż część obaw gromadzących się na horyzoncie. Niestety pan premier raczył nie odnieść się właściwie do żadnej ze spraw dotyczących rozwiązań strategicznych.

Może konstrukcja exposé nie pozwala na to, by poruszać sprawy dotyczące 40% polskiego społeczeństwa mieszkającego na obszarach wiejskich. Może nie pozwala mówić o rolnictwie, tym dziale gospodarki, którego znaczenie – ku zdziwieniu bardzo wielu – rośnie, szczególnie przy regresie, a nawet upadku wielu innych działów gospodarki. Nie usłyszeliśmy o wyrównywaniu warunków życia na obszarach wiejskich w stosunku do dużych miast, choć właściwie wszystkie wskaźniki pokazują gorszą jakość infrastruktury technicznej i społecznej, wyposażenia w dobra cywilizacyjne gospodarstw domowych oraz dostępu do usług publicznych na wsi i w małych miastach. Nie usłyszeliśmy, jak zapewnić samorządom terytorialnym dochody na realizację ich zadań czy choćby na współfinansowanie inwestycji z programów unijnych. Wiele samorządów rezygnuje np. z ubiegania się o środki unijne choćby na słynne schetynówki. Miało być „exegi monumentum”, a wyszło jak zwykle. Nie usłyszeliśmy, czy w dalszym ciągu będzie realizowana,  lansowana przez poprzedni stary-nowy rząd Platformy i PSL-u szkodliwa, wręcz zabójcza dla małych miast i wsi koncepcja polaryzacji i dyfuzji. Nie usłyszeliśmy, czy wieś może liczyć na wsparcie finansowe w ramach polityki spójności, a nie tylko w ramach polityki rolnej. Rząd Prawa i Sprawiedliwości zostawił oprzyrządowanie prawne, akceptowane przez Komisję Europejską, pozwalające na wzmocnienie rozwoju wsi środkami polityki spójności. Na marginesie, pan premier wielokrotnie rozmijał się z prawdą, myląc politykę spójności z drugim filarem wspólnej polityki rolnej, ale to zapewne, jestem o tym przekonany, wina niekompetentnych doradców, a nie celowy zabieg wyborczy. Nie usłyszeliśmy, jak zwiększyć dochody w rolnictwie, pamiętając o utrzymującym się dysparytecie rodzin rolniczych i nierolniczych. Nie usłyszeliśmy, dlaczego fiaskiem, ba, klęską zakończyło się mówienie o wyrównywaniu dopłat bezpośrednich. Stanowisko Komisji Europejskiej z 12 października nie pozostawia właściwie żadnych złudzeń. Mimo wypowiedzi pana premiera i jego ministra w kampanii wyborczej polscy rolnicy będą nadal gorzej traktowani w ramach tej samej Unii. Jak w tym kontekście traktować wypowiedź pana premiera z godz. 12, myślę o exposé, że intencją rządu jest, aby być w centrum Europy, być realnym, głównym graczem na scenie europejskiej, a nie znaleźć się na marginesie, na peryferiach albo poza Unią Europejską? Co zostało z tego snu o potędze? Nie usłyszeliśmy, dlaczego rząd koniecznie chce uszczęśliwić Polaków organizmami GMO, próbując per fas et nefas, wprowadzić uprawy roślin GMO do Polski, choć najważniejsze kraje rolnicze Unii, w tym Niemcy i Francja, wprowadzają zakazy uprawy GMO, pokazując ich szkodliwość. Czy rząd ulega naciskom międzynarodowych koncernów nabijających sobie kabzę kosztem konsumentów i rolników? Pytań można postawić więcej: o stan oświaty na wsi, w tym oświaty rolniczej, niszczenie doradztwa rolniczego, rozrost administracji, w tym wzrost zatrudnienia w agencjach rządowych. Problemów na wsi jest wiele. Co usłyszeliśmy z ust pana premiera? Usłyszeliśmy, że rolnicy zostaną obłożeni składką zdrowotną, bo zdaniem

rządu gospodarstwo 6-hektarowe przynosi dochody, którymi trzeba się podzielić z państwem. Usłyszeliśmy, że zostanie wprowadzony podatek dochodowy w rolnictwie, poprzedzony obowiązkową rachunkowością. Usłyszeliśmy, że docelowo rząd odejdzie od KRUS-u, mimo że oddzielne systemy zabezpieczenia społecznego dla rolników z powodzeniem funkcjonują w wielu krajach Europy i świata, a KRUS w Polsce działa dobrze. Mało pan premier powiedział o wsi i rolnictwie, a wydaje się, jeżeli chodzi o intencje tego rządu, że pod adresem wsi powiedział bardzo dużo.

Wysoka Izbo

Zastanawiałem się na koniec, co mogłoby być mottem planów rządu wobec rolników. Przychodzi mi na myśl cytat z Dantego – napis na bramie piekieł – „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”. Dedykuję ten cytat jako motto przede wszystkim politykom PSL. Jestem zszokowany, że klub PSL, jak to wynika z wypowiedzi przewodniczącego, akceptuje taką politykę wobec wsi. Było wiele wypowiedzi na temat koncyliacji, ponadpartyjnych rozwiązań strategicznych, szukania  konsensusu i kompromisu. Jestem tego zwolennikiem, ale w wypowiedzi pana premiera, w exposé pana premiera tej koncyliacji nie dostrzegłem. Czy wieś ma być zatem chłopcem do bicia, by pan premier mógł wykazać twardość i determinację w szukaniu oszczędności? Wieś na to sobie nie zasłużyła. Dziękuję bardzo.

Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.