Wystąpienia posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 6 listopada 2014 r.

216 posiedzenie Komisji

1. Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo. Chcę poprzeć stanowisko pana przewodniczącego Dunina, byśmy na posiedzeniu prezydium przepracowali tekst i stworzyli jednobrzmiący, akceptowany przez wszystkich projekt dezyderatu, tym bardziej że jednym z wnioskodawców tego dezyderatu obok posła Boguckiego jest nasz przewodniczący Krzysztof Jurgiel, który miał wypadek, szczęśliwie żyje i nic mu się nie stało, ale chciałbym, żeby autorzy również nanieśli pewne zmiany i uwagi, np. te, które zgłosi środowisko producentów mleka. Wydaje się, że sprawy mleka nie mogą być odkładane i ten urzędowy optymizm opierający się na opinii, że jest to branża znakomicie rozwinięta, która sobie sama poradzi, życie jednak brutalnie weryfikuje. Trzeba skorzystać z możliwości, które daje siatka bezpieczeństwa stworzona przez UE, skorzystać z możliwości, które są dostępne w krajach członkowskich, by nie okazało się, że na naszych oczach ta branża, która rzeczywiście osiągnęła niesamowity postęp w skali polskiego, ba, europejskiego rolnictwa, będzie przeżywała problemy i nie będzie w stanie w odpowiedni sposób zafunkcjonować po uwolnieniu kwot od kwietnia przyszłego roku. Dlatego ten dezyderat nie powinien być głosowany i nie powinno się liczyć, kto kogo przegłosuje, tylko to powinien być wspólny głos tych wszystkich, którzy w Sejmie zajmują się sprawami rolnictwa i wsi, głos, który zachęca rząd do działań, które wspólnie uznajemy za zasadne. Dlatego powinien być przyjęty najpierw przez prezydium.

2. Proszę państwa, precyzyjna informacja dla rolników jest w tym momencie szalenie ważna, ponieważ pewnie każdy z nas w tej chwili odbywa codzienne spotkania z rolnikami i jest ogromne rozczarowanie w ogóle co do zapowiedzi środków wsparcia w tym ewidentnym kryzysie, jaki wystąpił w sektorze warzyw i owoców, a jednocześnie rolnicy są zdezorientowani i nie wiedzą, czy w ogóle będą jakieś pieniądze, a jeżeli będą, to jakie będą obowiązywały procedury? Nie chcieliby po raz kolejny znaleźć się w sytuacji oskarżonego, tak jak to miało miejsce przy pierwszym składaniu wniosków, kiedy słyszeli – składajcie na kartkach papieru – a opinia, która poszła w Europę, jest taka, że polscy rolnicy są ludźmi nierzetelnymi, nieuczciwymi, którzy chcieli wyłudzić większe środki z UE. Tak to jest w tej chwili komentowane w Europie. Potwierdza zresztą tę opinię – nie o rolnikach, ale ten gruby zarzut stawiany nam w Europie – fakt (proszę go zdementować lub potwierdzić), że 17 listopada przyjeżdża specjalna grupa kontrolna z Brukseli do ministerstwa rolnictwa, która ma sprawdzić sposób weryfikowania i opracowywania tych wniosków złożonych przez rolników w pierwszej transzy. Że była to informacja nieprecyzyjna, że była to informacja, która wielu rolników wprowadziła w błąd, świadczy również fakt, że z bardzo znaczącej, przekraczającej to, co Komisja Europejska przyznała w pierwszej transzy, kwoty, po weryfikacji okazało się, że rolnicy korzystają z jednej piątej czy jednej szóstej tych środków, o które wnioskowali. To nie może się powtarzać przy kolejnym składaniu wniosków, ponieważ to ośmiesza ministerstwo rolnictwa, to ośmiesza państwo polskie.

Zapewne sytuacja zawsze będzie taka, że brakuje środków, środków jest mało, chętnych jest na to dużo. Ale chcę przypomnieć, i mówię to bez jakiejś wielkiej satysfakcji, chociaż może tu by należało użyć grubszych słów, kiedy cały czas do tej pory jest przypominane, m.in. przez pana ministra Kalembę, przyjmowanie wniosków w 2007 roku i powtarza się jak mantrę, że to miało wydźwięk propagandowy, że to było przed wyborami, że rolnicy stali w kolejkach. Tak, bo spodziewali się dużych pieniędzy, byli przekonani, że trzeba o te pieniądze aplikować i stali w kolejkach. Czym się to różni od nieprzygotowanych mechanizmów… Tylko że oni stali w tych kolejkach, ale pieniądze dostali. Może wolniej, może z opóźnieniem, ale dostali. To czym się w takim razie w tej chwili minister chce pochwalić, kiedy przyjmuje wnioski „na pałę”, przepraszam, jak to młodzież mówi, każąc pisać na karteluszkach papieru, kiedy tych pieniędzy rolnicy nie dostają, bo nikt ich do tej pory nie widział i ci „frajerzy” do tej pory nie widzieli grosza z UE.

Na dodatek sadownicy, kiedy pytałem wprost, dlaczego nie chcą skorzystać z mechanizmu wycofania, tłumaczyli mi, że, po pierwsze, nie mają żadnego zaufania do obecnego ministra rolnictwa, nikt tych pieniędzy nie widział, a po drugie, wycofanie dotyczy 30 ton z hektara, a rozmawiałem z sadownikami, którzy mówią, że zbierają 60-70 ton z hektara. A z tego hektara już nie wolno niczego więcej sprzedać. W związku z tym trudno dziwić się ich reakcjom, że sprzedają po bardzo niskich cenach do przemysłu, nie wierząc w możliwość uzyskania wsparcia zewnętrznego. Jeszcze raz powiem, niewielka to satysfakcja, ale kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. I przypominanie składania wniosków przez rolników w 2007 roku jest po prostu nieładne.

3. Szanowni państwo, różnica między 2007 a 2014 rokiem jest taka, że wtedy ci, którzy złożyli wnioski, pieniądze dostali, a teraz dostał co szósty. Tak, panie ministrze, teraz dostał co szósty.

Chcę zadać pytanie, bo z tej informacji dotyczącej odpowiedzi na piśmie nie do końca rozumiem pewien mechanizm i proszę, panie ministrze, tutaj żadnej uszczypliwości nie ma. Pan minister Sawicki wielokrotnie mówił, że próbuje uruchomić środki z rezerwy kryzysowej 420 mln euro. To jest to, co corocznie jest tworzone w budżecie UE. Ale jednocześnie dysponuję odpowiedzią udzieloną przez ministerstwo jednemu z dziennikarzy, w której ministerstwo informuje, że nie można uruchomić rezerwy 420 mln euro, jeżeli są niewykorzystane rezerwy sektorowe, a państwo wskazują, że ta rezerwa na rynku owoców i warzyw w roku 2014 wynosiła 1.140 mln euro i na koniec września ich wykorzystanie było raptem siedemdziesiąt kilka procent. Więc czy można było występować o uruchomienie środków z rezerwy 420 mln euro, kiedy były niewykorzystane te środki, czy też nie można było występować, a pan minister obiecywał gruszki na wierzbie, mówiąc o środkach, do których dostępu Polska nie miała? Jak to jest, bo ja się po prostu sam w tym gubię i nie wiem, jak odpowiadać tym, którzy mnie o to pytają.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.