Wystąpienia posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 28 sierpnia 2014 r.

203 posiedzenie Komisji

1. Pan minister wielokrotnie podkreślał, że kwestionuje politykę międzynarodową rządu pana premiera Tuska. Zresztą to nie jest tylko zdanie pana ministra Sawickiego, ale przedstawicieli koalicyjnego PSL, że nie jest problemem imperialny charakter działań rosyjskich, który powoduje tysiące ofiar, zabitych na Ukrainie, tylko problemem jest to, że Rosję ktoś zdenerwował. To jest stawianie wozu przed koniem. To zresztą pokazuje, jak życzeniowe było myślenie o Rosji i również o rynku rosyjskim ze strony i pana ministra, i przedstawicieli jego partii. Jak będziemy grzeczni i spokojni, jak będziemy cicho siedzieć, to może będą brali nasze jabłka – to jest egzemplifikacja tej polityki, z którą ja się – absolutnie – nie zgadzam.

Nie jestem zwolennikiem obecnego rządu, natomiast chcę to wyraźnie powiedzieć – i to jest moje najgłębsze przekonanie: państwo polskie ma prawo i obowiązek prowadzić własną, narodową politykę w Europie. To, że Polacy są dyskryminowani, że są odsuwani od stołu europejskiego, że rozmowy na temat przyszłości Ukrainy zaczynają toczyć się nad naszymi głowami z Berlinem, Paryżem, to świadczy o słabej pozycji Polski w polityce europejskiej, ale nie powinno kwestionować sensu wspierania niepodległościowych dążeń Ukrainy.

Wiem, że PSL nie wspierał tych dążeń niepodległościowych, ale dla mnie ważniejszy jest wolny, niepodległy naród ukraiński, z którym będzie można rozmawiać również o bolesnych sprawach w życiu naszych narodów (o rzezi wołyńskiej) niż odbudowany na Bugu Związek Radziecki. To jest nasza polska racja stanu: silna, niepodległa Ukraina. Z nią dopiero możemy robić również interesy gospodarcze.

Proszę państwa, słyszę tu niejednokrotnie: polska wieś jest jedna, nie dzielmy chłopów. Polska wieś jest fragmentem państwa polskiego. Rolnicy są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa, narodu polskiego. Wolałbym, żebyśmy mówili, że naród polski, polskie społeczeństwo powinno być jednością w chwilach trudnych, w chwilach zagrożeń i napięć. Nie wyjmujmy wsi ze struktury państwa polskiego, bo tylko tej wsi zaszkodzimy, ponieważ inne grupy społeczne właśnie tak nas odbierają, że chłopi to są tacy kunktatorzy, którzy pilnują swojego interesiku i nie bardzo ich interesuje, co się dzieje w państwie. To jest kwestionowanie również roli historycznej polskich chłopów.

Ja się z takim widzeniem spraw nie godzę.

Natomiast chcę również powiedzieć, że w wielu sprawach, które w interesie polskiej wsi i polskiego rolnictwa należy niezbędnie rozwiązać, minister rolnictwa – z całym szacunkiem dla pana ministra Sawickiego i jego poprzednika – każdy minister rolnictwa będzie bezradny i za słaby, ponieważ wiele spraw wymaga przewartościowania. Wymaga przebudowania pewnej strategii rozwoju gospodarczego w Polsce, w której to strategii rolnictwo ma odgrywać istotną, poczesną rolę. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie wyciągania pieniędzy na zasadzie: kto mocniejszy, która partia wyrwie z budżetu państwa czy z budżetu UE jakieś pieniądze i pokaże wsi: „proszę bardzo, jak my o was dbamy”. Są potrzebne pewne działania, które w sposób trwały, strukturalny (na ile w ogóle jest coś trwałego we współczesnym świecie) mogą wzmocnić konkurencyjność naszego rolnictwa.

Mówimy, że jest pewnego rodzaju problem nadmiernej ilości zboża w tym roku, przed chwilą takie słowa również padały. Przede wszystkim zboża kiepskiej jakości, zboża paszowego, bo nie ma problemu ze sprzedażą zbóż chlebowych. Co prawda to się już nawet bardziej skomplikowało, już nie mówimy o zbożach chlebowych, ponieważ to zboże jeszcze bardziej jest w tej chwili segmentowane. Tak czy tak mamy problem z zagospodarowaniem zbóż. Za chwilę się pojawi problem nie tylko zbóż kłosowych, które już są w większości sprzątnięte, ale również kukurydzy, przecież nie rozwiniemy z dnia na dzień produkcji trzody chlewnej.

Doprowadziliśmy…

Nie wiem, może to jest proces, który rozpoczął się – tak jak często to przypominacie, koledzy z PSL – w 2007 r., ale do tego czasu minęło już siedem lat. Czy wszystko można zwalać na 2007 r.? Mówić, że problem węglowodorów aromatycznych istnieje dlatego, że w 2005 r. PiS było w ministerstwie rolnictwa? No nie przesadzajmy z hipokryzją. Natomiast nie tak szybko odbudujemy produkcję trzody chlewnej, ale w miarę szybko moglibyśmy zagospodarować przynajmniej część zboża w Polsce, tę część, która nie jest niezbędna na potrzeby żywnościowe i paszowe – na biopaliwa. Choćby robiąc spirytus. A co się dzieje?

Na naszych oczach dogorywa polski przemysł spirytusowy. Przedstawiciele tego przemysłu docierają również do pana, do kierownictwa resortu. Proszą… Proszą komisję rolnictwa, proszą Komisję Gospodarki o zajęcie się sprawami i akcyzy, i skażalników, i tego, że właściwie z kilkuset gorzelni, które funkcjonowały jeszcze parę lat temu, zostało ich mniej niż pięćdziesiąt a za chwilę i te podzielą los pozostałych. To wymaga nie tylko decyzji ministra rolnictwa. To wymaga decyzji Ministra Gospodarki, Ministra Finansów. To jest problem, z którym minister rolnictwa sobie nie poradzi.

Pamiętam i przyjąłem to za bardzo dobrą zapowiedź: biogazownia w każdej gminie. Kto mówił o tym? PSL mówił. Program PSL: biogazownia w każdej gminie. Bylibyśmy w stanie biogazowniami rolniczymi (rolniczymi, bo to chcę wyraźnie podkreślić) rozwiązać również część problemu zagospodarowania zbędnej biomasy. Również i kwestię utylizacji części produkcji rolniczej w przypadku konieczności jej wycofania, bo nie wszystko pójdzie na dokarmianie w bankach żywności, można byłoby rozwiązać łatwiej, gdyby te biogazownie były. W Polsce jest około czterdziestu biogazowni, z których część nie pracuje a te, które pracują, zastanawiają się, jak długo jeszcze dokładać do tego przedsięwzięcia.

Wspomniałem o sprawie biopaliw. Raport NIK mówi o tym, że wszystko, co zostało wymyślone i wdrożone w 2006 r., zostało wstrzymane. To jest raport NIK a nie PiS, nie opozycji. To Najwyższa Izba Kontroli, która – mówiąc szczerze – z nami nie ma nic wspólnego, przedstawiła raport, który w sposób bardzo sugestywny i porażający mówi, jak można zniszczyć nawet coś, co dobrze funkcjonuje. Coś, co by nam się wybitnie w tej chwili przydało, zmniejszając uzależnienie energetyczne od Rosji oraz zagospodarowując nadwyżki zbóż i rzepaku.

Kolejna sprawa – za chwilę, za półtorej godziny, rozpocznie się procedowanie ustawy o odnawialnych źródłach energii, ustawy, która mogłaby być kamieniem milowym dla gospodarki polskiej wsi. Polska wieś poprzez zagospodarowanie zarówno biomasy, jak i wykorzystanie przestrzeni, wykorzystanie nieużytków oraz rozwój niekonwencjonalnych, odnawialnych źródeł energii mogłaby mieć dodatkowy impuls ekonomiczny do rozwoju. Co wyszło? Projekt Ministerstwa Gospodarki – no przecież wasz projekt – to nic, tylko usiąść i zapłakać. Wszystko, co było kilka lat temu postulowane (energetyka prosumencka, rozproszenie, produkcja energii elektrycznej czy też ciepła w systemach rozproszonych, energetyka odciążająca jednocześnie i zmniejszająca straty na przesyłach) wszystko właściwie w tej ustawie zostało wycięte. A to są działania niezbędne, działania strategiczne.

Choćby minister rolnictwa nie wiem, jak naprężał muskuły (przepraszam za taką obrazowość) nie jest w stanie rozwiązać kwestii przyszłości polskiej wsi. Rzeczywiście, jest potrzebne nie wzajemne połajanie, nie wzajemne tłuczenie się pałą czy jakimś batem karbowego, tylko zastanowienie się, do czego tę polską wieś my, jako państwo polskie, doprowadzimy.

Wydaje się, że to jest pytanie, które powinniśmy sobie stawiać.

Wiem, że retoryka polityczna wymaga ostrości w sformułowaniach, wymaga wyrazistości, oddzielenia itd. Natomiast, jeżeli nie zmienimy podejścia do polskiej wsi to za chwilę albo tej wsi nie będzie, albo będzie jakimś chorym fragmentem życia społecznego i gospodarczego.

2. Pozwolę sobie wygłosić jedno zdanie: pamiętam, jak staliśmy na ulicach (również z nieżyjącym już Andrzejem Lepperem) protestując przeciwko napływowi żywności z zagranicy do Polski. W tej samej sytuacji są w tej chwili rolnicy ukraińscy.

Nie bronię Ukrainy, bo ona nie potrzebuje sojusznika w mojej osobie, natomiast trzeba również brać pod uwagę nie tylko myślenie życzeniowe, ale myślenie bardzo realne.

Proszę o zabranie głosu przez naszych gości.

3. Chcę zwrócić uwagę, że nasze otwarte posiedzenia Komisji rolnictwa są właśnie takim forum, gdzie wszystkie tematy, dotyczące istotnych spraw dla polskiej wsi i rolnictwa, jak również spraw rynkowych, podejmujemy kilka razy w ciągu roku. Robimy tak po to, by umożliwić uczestnictwo w posiedzeniach i zadawanie pytań również tym organizacjom i przedstawicielom środowisk rolniczych, które nie zawsze może korzystają z zaproszeń resortu bądź tych zaproszeń nie otrzymują ze strony ministra rolnictwa. Posiedzenia są dokumentowane i precyzyjne informacje, stenogramy wystąpień przechodzą, mówiąc eufemistycznie, do historii.

Będę prosił również (jeżeli federacja uzna to za stosowne) o poinformowanie komisji rolnictwa o planach związanych z budową terminalu zbożowego, bo jest to – jako żywo – pomysł, który był zapisany w programie operacyjnym „Konkurencyjna gospodarka” na lata 2007-2013 z odpowiednią kwotą środków. Ten pomysł został zarzucony przez obecną ekipę. Dlatego mnie interesuje, czy rzeczywiście uda się w Polsce uruchomić taki port przeładunkowy dla zboża, z prawdziwego zdarzenia. W przeciwnym wypadku, jeżeli tego portu nie ma, to tylko możemy bajki opowiadać o eksporcie, będąc skazanymi na eksport przy pomocy kolei i samochodów, praktycznie do Niemiec.

4. Jest to dziwne, kiedy przewodniczący partii politycznej mówi o tym, żeby nie mówić o polityce – i wygłasza długie wystąpienie polityczne.

Natomiast chcę powiedzieć, że my bardzo opacznie i głupio rozumiemy politykę. Polityka to nie jest wojna Tuska z Kaczyńskim, to nie jest wyłącznie okładanie się argumentami, często wątpliwej jakości. Polityka, według definicji Arystotelesa, jest to mądra troska o dobro wspólne i do takiej polityki wszystkich zachęcam.

Mądra troska o dobro wspólne.

Podejmowanie decyzji strategicznych, jakie sektory rozwijać, jak pomagać w ratowaniu w sytuacjach kryzysowych, jest par excellence polityką. Jest w najwyższym stopniu polityką. Róbmy dobrą politykę a nie opowiadajmy, że polityka jest czymś złym.

Proszę o zabranie głosu pana Wiesława Rypinę, przepraszam, jeżeli przekręciłem nazwisko.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.