Profesor Zybertowicz o książce „Z głębokości wołam do Ciebie…”

logoNew

Siła i słabość pamięci

Mieszkający pod Toruniem poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Krzysztof Ardanowski zainicjował to, zanim Władimir Putin zabrał się do Krymu. Ardanowski rzecz doprowadził do końca, gdy Putin już niemal otwarcie wprowadził swoje wojska na wschodnią Ukrainę. Gdy słowo „wojna” znowu zaczęło być  na porządku dziennym.

Wraz ze swoim współpracownikiem Pawłem Sztamą poseł napisał książkę „Z głębokości wołam do ciebie”. Ma ona podtytuł „Tragedia kobiet pochodzenia żydowskiego, więzionych i mordowanych w podobozach KL Stutthof w okolicach Torunia w ostatnich miesiącach II wojny światowej”. Liczy nieco ponad 200 stron i zawiera wiele ilustracji. Przerażających. Jak Zagłada.

Jan Krzysztof Ardanowski, rolnik i poseł, jest pasjonatem historii regionalnej. Nieraz zwracał moją uwagę na ślady przeszłości, które umykają oku socjologa. Napisał książkę, bo coś w nim się tego domagało. Usłyszał – chyba mogę tak powiedzieć – wołanie.

Zwołał innych pasjonatów, uzyskał poparcie lokalnych władz – przydały się kontakty podziemia z czasów PRL, gdy Polacy byli podzieleni ze sobą zupełnie inaczej niż dziś. Książka została wydana. Obelisk upamiętniający ofiary został postawiony. Odbyło się uroczyste jego odsłonięcie.

Najpierw przychodzą słowa?

W niedzielę 24 sierpnia 2014 r., gdy we wsi Mierzynek w gminie Lubicz opodal Torunia byłem na odsłonięciu pomnika upamiętniającego tragedię opisaną w książce, wojna na Ukrainie trwała na całego. Dla tysięcy tam zabitych już się skończyła. Ale tu, u nas, na Zachodzie pomruk wojny nie był jeszcze słyszalny tak wyraźnie jak należy.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele krajów, z którymi związane były zamordowane kobiety – Izraela, Litwy, Węgier i Polski. Byli posłowie i senatorowie RP, duchowni różnych wyznań, przedstawiciele lokalnych władz i oczywiście mieszkańcy okolic. Przybyli licznie. Niemców nie było. Nie wiem, czy zostali zaproszeni.

Na uroczystości powiedziano wiele słów. Poważnych. Smutnych. Słowo „wojna” – wojna, która nas dziś dotyczy – nie padało jeszcze dobitnie. Dla nas to na razie tylko „słowo”.

Słuchając wystąpień (w tym modlitw w duchu ekumenicznym), przypomnień, z dużą mocą nasunęły się dwie refleksje, czy raczej dwa pytania.

Pytanie o pamięć

Jakże tajemnicza jest potrzeba pamięci. Zwłaszcza pamiętania o tych niewinnych, którym nie szczędzono okrucieństwa. Dlaczego taką pamięć jesteśmy winni pomordowanym? Co to znaczy być winnym taką pamięć? Pamięć jest formą istnienia. Istnienie chroni nas przed nicością. Pamięć jest lekiem na nicość.

Pytanie o nas

Zastanawiałem się, czy zawsze razem z wojną musi przychodzić okrutna, zdawałoby się nadmiarowa, bo niepotrzebna ze względów militarno-taktycznych, zbrodnia? Pewnie nie musi. Wojnę, jak wiele obszarów ludzkiej aktywności, można zracjonalizować. Nie zawsze się to jednak udaje. Zresztą nierzadko przywódcy państw oraz wielkiego biznesu po cichu przyzwalają na zbrodnię, która wojnie towarzyszy. Zbrodnia przyciągnie uwagę mediów, skutecznie zasłaniając ekonomiczne przesunięcia – tworzenie lub pomnażanie wielkich fortun – które w tle wojen prawie zawsze rosną.

Niektórzy bogaci i potężni (oligarchowie i politycy) uważają, że żywiołami społecznymi można z powodzeniem manipulować. Zapominają, że demony dzikości raz wyzwolone zyskają własną dynamikę, moc jakby diabelską; nie spoczną, dopóki nie zostaną nasycone. Czyż nie taka była niedawna wojna na Bałkanach?

Dziś, gdy lękamy się dzikości i okrucieństwa, które może nadejść ze Wschodu, niektórzy skłonni są zapomnieć, że Zagłada narodu żydowskiego  została poczęta w ramach Cywilizacji Łacińskiej. Że maszyneria Zagłady nie tyle przeciwstawiała nie tyle przeciwstawiała się wielkiej kulturze niemieckiej, ile karmiła się jej, m.in. organizacjami, osiągnięciami.

W ostatnich miesiącach coraz powszechniej wskazuje się, że problem dzisiejszych elit Zachodu – gdy umęczone nowoczesną konsumpcją masy drzemią, to elity podejmują decyzje – jest krótkowzroczność. A tak potrzebna dalekowzroczność obejmuje nie tylko patrzenie do przodu, lecz i wstecz, czyli pamięć! Komu przede wszystkim nie wolno nie słyszeć wołania pomordowanych żydowskich kobiet?

Czy to nie właśnie Niemcy stoją dzisiaj w obliczu zadania powstrzymania wojny na Ukrainie? Czy nie ciąży na nich odpowiedzialność większa niż na kimkolwiek innym? Czy to tylko paradoks historii, że dzisiaj wnuki zbrodniarzy mają największe możliwości, by powstrzymać zbrodnię? Jeśli komukolwiek w Europie nie wolno być krótkowzrocznym, to są to właśnie Niemcy.

Andrzej Zybertowicz

Źródło: "W sieci" 2014, nr 37 (93), s.114.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.