Wystąpienia posła na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 24 lipca 2014 r.

200 posiedzenie Komisji

1. Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, szanowni państwo ministrowie. To, że zajmujemy się kolejny raz Krajową Spółką Cukrową i że robimy to dość często, wcale nie wynika z faktu, iż Komisja rolnictwa nie ma co robić. Problemów jest mnóstwo. Natomiast okresowa analiza tego, co się dalej dzieje z KSC, wynika z troski. To troska, czy są realizowane założenia, jakie przyświecały pewnemu konsensusowi, zawartemu w czasie tworzenia KSC, który tu jest wielokrotnie przywoływany, czy też pojawiają się nowe pomysły.

Szczęśliwie uważam, chociaż jest może moda na narzekanie, ale szczęśliwie uważam, że spółka jest dobrze zarządzana – pomimo tego, że została ograbiona z pieniędzy przez obecny rząd. Pana ministra Rostowskiego już nie ma, ale niesmak pozostał. A tak na marginesie – nie udała mu się ucieczka do Parlamentu.

Fakt, że spółka dobrze funkcjonuje, świadczy przyzwoicie o managemencie.

Natomiast przedłużanie procedur prywatyzacyjnych powoduje pewne wątpliwości, które się tu pojawiają. Czy ten proces będzie realizowany? Czy pojawiają się nowe pomysły, czy też – czego wykluczyć nie można – pojawią się nowe koncepcje polityczne, służące akurat nie Krajowej Spółce Cukrowej, a innym celom podmiotów politycznych?

Jest też inny, ważny problem, nad którym Komisja również powinna się zastanawiać. Przecież nam nie zależy tylko i wyłącznie na rozwiązaniu problemu sektorowego. To jest ważne, ale chodzi o przyszłość polskiej wsi, polskiego rolnictwa. Jestem zwolennikiem procesu prywatyzacji i żeby tu sprawa była jasna, to nie zmieniam swojego zdania. Ale jeżeli ten proces prywatyzacji będzie przeciągany w czasie, to czy będzie w dalszym ciągu uzasadniony?

Niedawno przeprowadziliśmy bardzo poważną dyskusję na temat systemu wsparcia bezpośredniego po 2015 r.; również na temat części płatności bezpośrednich powiązanych z produkcją, czyli tych kilkunastu procent kwoty krajowej. Zaproponowana przez ministerstwo rolnictwa kwota wsparcia bezpośredniego dla buraków została bardzo mocno oprotestowana przez przedstawicieli plantatorów, również obecnych tu na tej sali. Sugerowano i twierdzono, że jeżeli wsparcie będzie wynosiło około połowy obecnego, tak jak proponuje ministerstwo, to w Polsce zaniknie uprawa buraków cukrowych. To również powinno być elementem bardzo mocno przez nas analizowanym. Czy to są zagrożenia realne? Czy też jest to tylko element negocjacyjny ze strony plantatorów, podany przy ustalaniu I filara Wspólnej Polityki Rolnej? Jeżeli zagrożenie uprawy buraków byłoby realne, to taki fakt również miałby istotny wpływ – moim zdaniem, wpływ dominujący – na przyszłość Krajowej Spółki Cukrowej.

Oczywiście, plantatorom buraka cukrowego do niczego nie jest potrzebne rozszerzanie działalności spółki o inne zakłady przetwórcze; to rozszerzenie miałoby uzasadnienie w ramach polityki państwa. Stworzenie narodowego holdingu nie byłoby złe, tym bardziej że niewiele już mamy elementów, które można byłoby łączyć i które mogłyby wejść do tego holdingu. Oczywiście, prezentowałem opinię i w dalszym ciągu będę ją prezentował, że przyjmowanie nowych zakładów ma wynikać również z rachunku ekonomicznego, a nie tylko z jakichś nacisków politycznych. Rzecz w tym, żeby się nie okazało, że ci, którzy są przyjmowani do tego wspólnego, wielkiego, narodowego przedsiębiorstwa, są brani w stanie agonalnym. Nie tylko niczego nowego nie wniosą, ale mogą doprowadzić wręcz do pociągnięcia w dół krajowej spółki, która ma być podstawowym elementem tego całego systemu.

O tych wszystkich sprawach trzeba mówić. Właściwie dyskusje zostały wstrzymane. Tu cały czas słyszę zapewnienie, że jest ustawa, więc w związku z tym zagrożeń żadnych nie ma. Między innymi mój szanowny kolega poseł Dunin wielokrotnie to przywołuje, że przecież nie ma żadnych zagrożeń. Już nie takie rzeczy w tej Izbie widziałem. Ustawy przyjmowane w środku nocy. Czas od pierwszego czytania do głosowania krótszy niż 24 godziny. Na obecnym posiedzeniu Sejmu we wtorek głosowaliśmy poprawki do pierwszego czytania ustawy, która była zgłoszona w poniedziałek po południu, bo akurat rządowi zależy, żeby przed wakacjami zrobić gest pokazujący ponoć działania w celu zmniejszenia kolejek w służbie zdrowia. Nie takie rzeczy widziałem, więc chciałbym wierzyć w stabilność tworzonego prawa, ale takiej pewności nie mam.

Dlatego wydaje się, że wobec tych wszystkich wątpliwości, wobec różnego rodzaju niedopowiedzeń, które się pojawiają w coraz większej ilości pytań, trzeba po prostu sfinalizować proces prywatyzacji. Jednocześnie należy wprowadzić silne zabezpieczenia, żeby się nie okazało, że spółka, w tej chwili przekazywana uprawnionym podmiotom, od 2017 r. będzie bankrutem. Dziękuję.

2. Ta informacja, która dzisiaj została przedstawiona, dotyczy kilku rynków i jest informacją o tym, jakie problemy dostrzega ministerstwo rolnictwa. Natomiast będziemy oceniali działania na tym spotkaniu, które odbędzie się pod koniec sierpnia. Udzielam sobie głosu.

Chcę mniej koncentrować się na sprawach politycznych. Czas rozliczeń politycznych nadchodzi i każdy będzie ponosił odpowiedzialność za działania bądź zaniedbania. Myślę, że siedmioletni okres sprawowania władzy jest na tyle długi, iż będzie trudno tłumaczyć się błędami poprzedników. Chcę też bardzo precyzyjnie odpowiedzieć przynajmniej na dwa zarzuty.

W PROW 2007 – 2013 był zapis o wymogu 50% umów, warunkujący przyznanie pomocy publicznej. Jest pytanie – czy on jest egzekwowany?

A druga sprawa, to życzę zmiany podejścia KE do owoców miękkich i rozszerzenia listy gatunków. Jedynym argumentem, który przeważył, kiedy negocjowałem to w Brukseli, był fakt, że jest to produkcja prowadzona w małych gospodarstwach, a owoce są zbierane ręcznie. Jeżeli teraz rozszerzymy za chwilę listę gatunków o maliny i stwierdzimy, że one są zbierane kombajnem, to zapomnijmy o tym, że będzie można utrzymać wsparcie dla owoców miękkich. Wtedy nasze racje zostały uznane, a wsparcie dla dwóch gatunków było uzależnione wyłącznie od tego, że podkreśliliśmy rolę dochodów w małych gospodarstwach i zbioru ręcznego. Żadne inne argumenty nie przemawiały, a te były na tyle skuteczne, że 54 mln euro, czyli mniej więcej 80% środków, jakie Unia miała wtedy na wsparcie dla rynku owoców miękkich, trafiło do Polski. Chciałbym, żebyśmy również o tym wiedzieli.

Patrzę na te sprawy, które tu się pojawiają cyklicznie, w taki oto sposób: oczywiście, trzeba podjąć działania, aby ludziom, którzy w tym roku nie mają dochodów, w jakiś tam sposób częściowo to zrekompensować. Na pewno pomoc de minimis jest potrzebna i należy domagać się od KE uruchomienia środków na zarządzanie kryzysowe na rynku – to jest 400 mln euro rocznie – choć udowodnienie nie będzie tu wcale takie łatwe. Natomiast próbę trzeba będzie podjąć, by stwierdzić, że w ramach siatki bezpieczeństwa wystąpiło załamanie cen rynkowych, które nie jest spowodowane winą rolników i próbować to zrekompensować. Czy inne, dostępne formy pomocy powinny być uruchomione? Pewnie tak, ale te formy pomocy są w ministerstwie powszechnie znane.

Natomiast są potrzebne działania, które rozwiążą problem albo przynajmniej go zminimalizują w latach następnych. Piszecie państwo: „Resort rozpoczął również pracę nad utworzeniem funduszu stabilizacji dochodów rolniczych”. Przecież te prace zostały zaczęte dwa lata temu. To o czym mówimy? Chyba że są jakieś nowe działania, o których nie słyszałem. Łańcuch monitorowania, na czele którego czy w którego tworzeniu brał udział minister Plocke, miał funkcjonować i określić wzajemne relacje poszczególnych ogniw. A o tym, że trzeba stworzyć jakiś fundusz, który będzie zasilany z niewielkiego odpisu od całej produkcji sprzedanej – po to, żeby stabilizować dochody w takich przypadkach, jak w tej chwili – mówimy tak długo, że ten pomysł ma już długą brodę. Ale w tym przypadku, trawestując łacińskie powiedzenie barba non facit philosophum, to ta broda wcale mądrości nie dodaje.

Teraz rozmawiamy o tym, że jest możliwość wprowadzenia umów kontraktacyjnych. No to wprowadźmy. To wprowadźmy i nie dyskutujmy na ten temat.

Również wątek, który tu się przewijał, który zapewne naszym gościom się nie spodoba. Organizacja rynku owoców miękkich musi się oprzeć o grupy producenckie. Jeżeli nie będzie oparcia o grupy producenckie – do których część z państwa nie jest przekonana, co padało w wypowiedziach – to nie będzie jakichkolwiek możliwości regulacji na tym rynku. Dlatego grupy producenckie powinny być celem kolejnych ekip rządowych. Jednocześnie grupy producenckie zdecydowanie powinny wchodzić w przechowalnictwo i w przetwórstwo. Nie godzę się z takim twierdzeniem, które słyszałem niedawno – również ze strony kierownictwa resortu – że grupy mają organizować rynek surowcowy, a nie wchodzić do przetwórstwa i przechowalnictwa. Jak najbardziej powinny wchodzić, bo dopiero wtedy można coś zrobić, kiedy pojawia się realna konkurencja na rynku wobec dużych zakładów, które często zmonopolizowały poszczególne obszary przetwórstwa rolno-spożywczego. Dopiero wtedy jest możliwość – też ograniczona, ale jest – rozmowy o jakichś relacjach ekonomicznych.

Problemem, którego nie odkręcimy w Polsce, jest to, że w Polsce kluczowe przedsiębiorstwa sektora przetwórstwa owocowo-warzywnego zostały sprzedane operatorom-graczom światowym, dla których Polska jest tylko jednym z elementów, jest segmentem rynku, na którym funkcjonują. Prowadziłem rozmowy z dyrektorami, którzy w Polsce siedzą. – Panie, to nie ja decyduję – mówili. – Mój szef jest w Amsterdamie, a mój w Londynie, a mój gdzieś tam na antypodach. – Ale, panowie, jeżeli będziecie prowadzili taką politykę cenową, która sprawia, że rolnikom nie opłaci się tego zbierać, to stracicie surowiec – mówiłem. – Nie, nasze firmy działają na wielu kontynentach i jesteśmy w stanie nawet zrezygnować z dochodów w danym roku po to, żeby udowodnić swoją pozycję na rynku, bo w tym czasie nasze zakłady w Chile, w Nowej Zelandii, w Australii i gdzieś tam przyniosą właścicielom firm odpowiedni dochód.

Bardzo trudno jest z nimi rozmawiać. Jedyne, co można zastosować, to jest absolutny związek wsparcia publicznego z obowiązkiem kontraktowania. Tak na marginesie – nie wiem, czy rolnicy chcą tej kontraktacji. To trzeba cały czas podkreślać, bo tu się nie przewijało w wypowiedziach naszych gości żądanie wprowadzenia kontraktacji. Raczej żądanie zapewnienia warunków finansowych bez kontraktacji. To trzeba też mówić otwartym tekstem. Żądanie musi być sformułowane i skierowane do ministerstwa jednoznacznie, ponad jakimikolwiek naszymi dąsami politycznymi.

Jakakolwiek pomoc publiczna dla podmiotów zajmujących się przetwórstwem musi być związana z wymogiem kontraktacji – to jest jedno. Drugie to rozszerzanie możliwości działania grup producenckich i wchodzenie grup producenckich do segmentu przechowalnictwa i przetwórstwa. Również apel, który jest formułowany od wielu lat: owoce w Polsce – to dotyczy całej gamy owoców – muszą być dywersyfikowane, jeżeli chodzi o możliwości ich zagospodarowania i przetwarzania. To nie są tylko owoce przemysłowe, nie tylko owoce deserowe, ale trzeba wchodzić bardzo mocno w soki. Również w to, o czym mówię od dawna – w destylaty owocowe, które by rozwiązały problem nadwyżek, a przynajmniej przesunęły w czasie problem nadwyżek, czyli jabłka, calvados i destylaty, które są dopuszczalne w całej Europie, a w Polsce są niedopuszczalne. Dopiero wtedy, dysponując tymi elementami i popytem na rynku na różne grupy owoców, możemy myśleć o tym, że ten rynek będzie bardziej przewidywalny, bardziej stabilny. Chociaż na tym rynku zawsze będą pewne wahania, ale nie będą tak wielkie, jak te, które obserwujemy.

Ruch należy do ministerstwa rolnictwa. Ruch należy do rządu. Twierdzenie, że opozycja nic nie robi, bo nie przedstawia projektów ustaw? A proszę mi przedstawić, który z projektów ustaw, przedłożonych przez opozycję w ciągu siedmiu lat, znalazł w Sejmie finał? Nie znam żadnego, a więc nie opowiadajmy o tym, że nagle opozycja ma eksplodować dużą ilością pomysłów. Leży kilkadziesiąt projektów ustaw, które PiS zgłosiło – i co z tego, że leżą? Poleżą sobie do końca kadencji. Jest nadzieja, że kiedyś będą realizowane. Na razie odpowiedzialność za to, co się dzieje, ponosi koalicja PO i PSL.

3. Dyskusja na temat utworzenia strefy wolnego handlu między Europą a Stanami Zjednoczonymi zakłada również absolutnie inne traktowanie obszaru rolnego. Ci, którzy mają wiedzę na ten temat, dobrze wiedzą, że nie może być takiej sytuacji, iż wyłącznie Europa otworzy się na produkty amerykańskie, bo nie wytrzyma konkurencji. Nie tylko nasze rolnictwo; rolnictwo Europy Zachodniej również tej konkurencji nie wytrzyma, dlatego rozmowa o utworzeniu strefy wolnego handlu jest jak najbardziej zasadna. Biorąc pod uwagę to wszystko, co dzieje się w tej chwili na świecie, a w szczególności na wschód od nas, to utworzenie strefy wolnego handlu i większa integracja ze Stanami Zjednoczonymi są wymogiem chwili. Niemniej jednak rolnictwo nie może być kozłem ofiarnym integracji Europy z USA i nie może przegrać. Nie. Piłka jest w grze i w dużej mierze od nas to będzie zależało.

Będziemy kontynuowali rozmowę o informacji, którą nam przekazał resort na temat rynku rzepaku i zbóż. Już w tej chwili widać, że podane tam ceny są zbyt optymistyczne, ponieważ ceny na rynku codziennie są niższe – tak jak to zresztą tutaj zauważył pan przewodniczący Kuropatwiński. Mam przygotowaną dłuższą analizę cen w stosunku do tego, co przedstawia ministerstwo – i to są ceny dużo niższe. Problem rynku zbóż i rzepaku będzie bardzo dokuczliwy i zapewne zaraz po wakacjach musimy się zająć tym tematem, czy nam się będzie to podobało, czy nie. Wielka prośba również do organizacji związkowych, by wtedy w tej dyskusji intensywnie zabierały głos. Zamykam ten punkt programu.

Przechodzę do punktu następnego – sprawy różne. Nie widzę chętnych do zabrania głosu. Chcę w tym punkcie bardzo serdecznie podziękować panu posłowi Cezaremu Olejniczakowi za wczorajszą pomoc w zorganizowaniu wyjazdu Komisji rolnictwa do stadniny koni w Walewicach i do Mazowieckiego Centrum Inseminacji w Łowiczu. Jesteśmy bardzo zobowiązani za pomoc, której udzielił nam pan poseł. Koledzy również prosili mnie o to, żeby publicznie panu posłowi za to serdecznie podziękować.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.